Tryptyk Jonasza

Port zagubionych dusz

Obudził mnie szum fal. Słońce świeciło prosto w twarz. Koło mojego legowiska, na które składał się ręcznik i skórzana walizka pod głową, kręciły się wygłodniałe koty. Ocierały się o moje nogi, miauczały, pomrukiwały. Sam nie miałem co jeść. Popatrzyłem w bezkres morza. Przypomniała mi się historia biblijna Jonasza wyplutego na brzeg przez wielką rybę. Jonasz uciekał przed Głosem Bożym, aż zrozumiał, że nie da się uciec. Potem jakiś przechodzień powiedział mi, że to właśnie ta plaża w Jafie, na której spałem, była świadkiem tamtych niesamowitych zdarzeń; niesamowitych, ponieważ każdy z nas, po wielu odbytych wędrówkach, ucieczkach dochodzi w końcu do wniosku, że nie da się uciec od Stwórcy i Jego planu, który dla nas przygotował. Jafa koło Tel-Awiwu: Port zagubionych dusz.
Bezdomny bywałem przez dwa i pół miesiąca. Bywałem, ponieważ bezdomność to stan ducha, a nie kwestia posiadania. Opatrzność czuwała i moje Anioły dawały o sobie znać w przeróżny sposób. Kiedyś siedziałem na ławce przy promenadzie nad brzegiem morza. Podeszło do mnie dwóch policjantów. Faktycznie wyglądałem podejrzanie: długie włosy, broda, podkrążone oczy, do tego szczupły jak patyk, no i z odpowiednim zapachem oczywiście. Wylegitymowali mnie, opowiedziałem im całą historię, że jestem z Polski i że tutaj chcę zacząć nowe życie. Rozmawialiśmy po angielsku. Nie wiem dlaczego, ale moja historia tak ich urzekła, że zaprosili mnie na obiad. Nie jadłem ze trzy dni.

Potem jeszcze kilka razy spotykałem tych dobrych policjantów, przywieźli mi koc, jakieś jedz (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Aleksander Szaul Rozenfeld - ur. 1984 w Afuli koło Nazaretu (Izrael). Ochrzczony w jeziorze Genezaret. Przez dwadzieścia lat mieszkał w Złotowie. W 2004 roku wyemigrował do Izraela, aby na własnej skórze przekonać się o świętości tej wyjątkowej Ziemi. Przez ponad dwa lata służył w Siłach Obronnych Izraela. Mieszka w Złotowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Ja wam się śnię

Zikaron - żydowska pamięć

Wiersze

Droga do katolicyzmu (1)

Świętym nie zostaje się od razu


komentarze



Facebook