Archwium > Numer 448 (12/2010) > Reportaż > Będzie u nas jak w Brazylii

Będzie u nas jak w Brazylii
Parafianie wrzucali pieniądze do skarbonki, sadzili drzewa wokół pomnika, modlili się o powodzenie budowy. Aż nagle usłyszeli, że z budową koniec. Bo największy na świecie Jezus jest nielegalny.

Pomnik Chrystusa Króla stanął wśród pól rzepaku 6 listopada 2010 roku dokładnie o godz. 15.57. Ogromny dźwig umieścił głowę Chrystusa na szczycie białej statuy. Rzeźbiarz nadał mu rysy wyraziste, aby były czytelne z daleka. Wydatny nos, oczy osadzone głęboko, wystające kości policzkowe, lekko zmarszczone brwi. Rozkłada ręce w geście błogosławieństwa, jakby chciał przytulić okolicę. Odległość od prawej do lewej dłoni to 24 m. O metr mniej niż basen na miejscowej pływalni. W Świebodzinie czekali na ten pomnik 10 lat. Pan Włodzimierz przyglądał się budowie z pewną niechęcią. Nie lubi tej polskiej gigantomanii, ale gdy w sobotnie popołudnie 6 listopada zobaczył gotowego Jezusa, aż go w gardle ścisnęło z wrażenia. – O Boże! – westchnął. Schował aparat fotograficzny do futerału i długo wpatrywał się w twarz Jezusa.

Budowniczy Jezusa

Kilka dni wcześniej. Pod pomnik, na niebieskim rowerze z białymi oponami podjeżdża niewysoki starszy pan. To Jan Zawadzki, najmłodszy brat księdza Sylwestra Zawadzkiego. Zarządza robotnikami przy budowie i przy porządkowaniu terenu wokół monumentu. – Brat powiedział mi: kupiłem działkę, cztery i pół hektara, będę stawiał pomnik Chrystusa Króla – opowiada, oprowadzając mnie po placu budowy. Pan Jan przed laty skończył zawodówkę budowlaną, pomagał kuzynowi stawiać dom. Gdy więc tylko dowiedział się o największym Chrystusie, natychmiast zaoferował pomoc.

W rodzinnym domu Zawadzkich we wsi pod Radomiem było sześcioro rodzeństwa. Rodzice mieli gospodarstwo. Sylwester – drugi z kolei syn – urodził się w 1932 roku. W liceu (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Joanna Górska - ur. 1978, absolwentka italianistyki, ukończyła podyplomowe studia dziennikarskie w Rzymie, gdzie mieszkała przez kilka lat. Jest mężatką, ma dwóch synów i córkę. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NIKT SIĘ NIE MODLI O GOLE

SMUTNI NIE CHCĄ ŚPIEWAĆ

NAJWIĘKSZY POLAK ŚWIATA

DLACZEGO BÓG NIE DAJE?

MRUKLIWY JAK PRODUCENT CHOINEK


komentarze



Facebook