Moja życiowa rola
Jeśli mężczyzna będzie słyszał na każdym kroku, że zajmuje się pieluchami i garami, to szybko odechce mu się urlopu tacierzyńskiego. Co gorsza, w ogóle może mu się odechcieć bycia ojcem.

Kiedy mężczyzna staje się ojcem: wtedy, gdy dziecko przychodzi na świat, gdy dowiaduje się, że żona jest w ciąży, a może jeszcze wcześniej, może ojcostwo rodzi się najpierw w głowie i w sercu mężczyzny?

Do ojcostwa się dojrzewa. Tak przynajmniej było ze mną. Miałem dwadzieścia kilka lat i zacząłem odczuwać pragnienie bycia ojcem. To moje niespełnione przez jakiś czas marzenie „rekompensowałem” sobie w dość zabawny sposób: kiedy jechałem tramwajem, wypatrywałem w wagonie kobiety z dzieckiem w wózku. Dyskretnie ustawiałem się blisko niej, a gdy wysiadała, pomagałem jej wynosić wózek z tramwaju.

Drugim niezwykle istotnym momentem jest dzień, gdy mężczyzna dowiaduje się, że zostanie ojcem. Dla mnie była to ogromna radość i spełnienie marzeń. Ale moje dziecko, choć bardzo przez mnie oczekiwane, było jeszcze abstrakcyjne. Kobieta nosi je w sobie, oswaja się z nim, współbrzmi z nim. Mężczyzna jest trochę z boku. Owszem, widzi powiększający się brzuch żony i dotyka go, słyszy bicie serca dziecka, widzi, jak dzidziuś się rusza i kopie. Dopiero jednak, gdy go zobaczy i dotknie na porodówce albo w domu, zaczyna się budować jego ojcostwo – przez uczestnictwo. Niezwykle ważna jej wówczas rola matki, która nie może być samolubna, nie może tego dziecka zawłaszczać dla siebie. A to zawłaszczanie zaczyna się już w szpitalu. Wystarczy przyjrzeć się pielgrzymkom, które przyjeżdżają do szpitala po noworodka – miałem okazję to obserwować pięć razy, odbierając moją żonę i kolejne dzieci ze szpitala. Na czele tej pielgrzymki idzie matka, teściowa, zdarzy się jeszcze jakaś c (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Walczak - ur. 1958, absolwent pedagogiki specjalnej, pracował w Monarze, od 16 lat jest dyrektorem Domu Dziecka w Poznaniu. Żonaty, ma pięcioro dzieci. (wszystkie teksty tego autora)

Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

ZBIEG OKOLICZNOŚCI?

Zmarli to moi przyjaciele

BYĆ BARDZIEJ

CUDOWNA ZWYCZAJNOŚĆ

O tym jak dominikanie z Królową Tatr zamieszkali


komentarze



Facebook