Sens niedocieczony
Wszystko sobie powiedzieliśmy: i to, że jesteśmy dla siebie najważniejsi, i że jesteśmy dla siebie szczęściem. Nauczyliśmy się przechodzić do porządku dziennego nad drobiazgami. Wszystko zdążyłam mu powiedzieć i on zdążył mi powiedzieć.

Pamiętasz Wasze pierwsze spotkanie?

Tak. Przyszedł do mnie w moje imieniny, pracowaliśmy wtedy w NIK. Po jakichś dwóch tygodniach się oświadczył. Wiem, że wcześniej zrobił wywiad na mój temat. Poszedł do naszego wspólnego znajomego i spytał: „A ta Basia to z kim jest związana?”. Ten rozłożył bezradnie ręce, bo myślał, że chodzi o to, z jaką partią sympatyzuję. I na tym się skończyło. Dopiero żona znajomego wytłumaczyła mu, że Władek pytał na pewno o inny rodzaj „związania”. Śmialiśmy się z tego wiele razy. Zobaczyłam go wtedy pierwszy raz, biły od niego prawość i siła, a jednocześnie delikatność i wrażliwość. Onieśmielał. Czułam, że jest człowiekiem, któremu można zaufać. Od pierwszego spotkania wiedziałam, że to na niego czekałam tysiąc lat, że to jest ta moja druga połówka. Mimo że nie był w moim typie. Paradoksalnie. Nie lubiłam wysokich, szczupłych, takich do końca przystojnych. Lubiłam, gdy mężczyzna miał w sobie jakąś skazę, wydawało mi się – coś interesującego. A on był cały idealny. Żadnej wady.

Miał w sobie pasję życia, chciał zmieniać świat. Nie znałam wielu osób tak „żywych” jak on. Interesował się niemal wszystkim. Miał zdanie prawie na każdy temat i było ono zawsze przemyślane. We wszystko, co robił, wkładał całe serce. Na pierwszym roku w Krajowej Szkole Administracji Publicznej (KSAP) pisał projekt konstytucji. Koledzy z wielką uwagą mu sekundowali. To był taki rocznik, nazywali ich Pierwszą Promocją. Odpowiedzieli na ogłoszenie: „Chcesz zmienić wolną Polskę? Zostań nowoczesnym urzędnikiem państwowym”. A nie tak jak tera (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.



Jan Grzegorczyk - pisarz, w latach 1982-2011 roku redaktor miesięcznika "W drodze". Wydał m.in. "Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie", pięcioksiąg "Przypadki księdza Grosera", opowiadania "Niebo dla akrobaty", powieści "Chaszcze i Puszczyk". Jego ostatnią książką jest Święty i błazen, rozmowa z Janem Górą, która jest swoistym testamentem ojca Jana. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Ziemia objawień

Sejf

ŚREDNIOWIECZNY POMYSŁ NA ŻYCIE

Żeby się ludzie pośmiali

Myślę, że istnieje matka


komentarze



Facebook