Josef

Bóg dał Brodskiemu jak Dawidowi ognistą czuprynę i zagęszczone talentem istnienie, ale kazał mu mieszkać w Leningradzie, jakby zawstydził się własnej szczodrości. I predylekcji do rytmicznej mowy z podziałem na strofy. Półtora pokoju w komunalce miało mu wystarczyć. Świątyni też nie musiał budować, bo stało ich tu na kopy, tyle tylko że pozamykanych, a kościół Greków właśnie wyburzano. Na północy był lód, na południu step z kilkoma prorokami (tak przynajmniej utrzymywał Herbert), na zachodzie bez zmian, o wschodzie przezornie nie wspominano. Szkół nie pokończył, bo pewnego dnia wstał po prostu, wyszedł z klasy i więcej nie wrócił.

Tamten jego żywot leży teraz przed nami bezradnie jak zrzucony w gorące rosyjskie lato pulower, tkany ciasno na drutach przez troskliwą matkę lub kochankę – entuzjastkę jego wierszy odwirowanych wcześnie z mnogiej leningradzkiej produkcji przez samą carycę Achmatową. Wyskubywać możemy z niego różnobarwne nitki (uniwersalny bieda pulower inteligencki dla całego Układu Warszawskiego, ten pancerz cherlawych pasożytów i białoruczków, nigdy przecież nie miał jednego koloru) i ciągnąć, pruć i zwijać w kłębek, a potem szydełkować te ubranka dla lalek zwane rozprawami i doktoratami na temat. Starczy dla każdego. I nie można inaczej, żeby cokolwiek z tego ogromnego życia zrozumieć.

Do dzieła więc. Przepocona wełniana nić spod pachy? Proszę bardzo – konfekcjonujemy coś, co od biedy jego przyjaciel Miłosz, o którym Brodski nie wyrażał się inaczej jak „Pan Czesław”, nazwał moralitetem: „Woził nawóz pod Archangi (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Michał Zioło OCSO - ur. 1961, drogę zakonną rozpoczynał jako dominikanin, w 1987 roku przyjął święcenia kapłańskie. W 1995 roku przeszedł do trapistów. Jest autorem książek, m.in. "Dziennik Galfryda"; "Bobry Pana Boga"; "Mamo, mamo, ile kroków mi darujesz?"; "Piosenka humbaka". Pod koniec ubiegłego roku nakładem Wydawnictwa W drodze ukazał się wywiad-rzeka z Michałem Zioło pt. "Po co światu mnich?" Mieszka w opactwie Notre-Dame d'Aiguebelle na południu Francji. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Ciepły sakrament

Nowa wyobraźnia miłości

O jedynym pragnieniu Boga

Literatura jest dla mnie formą duchowej higieny

Zbawienny upór


komentarze



Facebook