Archwium > Numer 444 (08/2010) > 30 lat legendy > "Anna Solidarność"

"Anna Solidarność"
Byłam kroplą, która przepełniła kielich goryczy. Moje bohaterstwo polegało na tym, że po prostu wytrzymałam, nie oddałam tego walkowerem. Mogłam znieść to wszystko tylko dzięki temu, że powstały Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża i grupa ludzi pomogła mi przetrwać.

W sobotę 10 kwietnia 2010 r. Anna Walentynowicz zginęła w katastrofie lotniczej razem z Prezydentem Rzeczypospolitej Lechem Kaczyńskim, ministrami, urzędnikami, kombatantami… Jeszcze na kilka dni przed uroczystościami 70. rocznicy zbrodni katyńskiej nie była pewna, czy podoła trudom podróży. Pierwotnie miała bowiem jechać specjalnym pociągiem razem z rodzinami pomordowanych oficerów. Kancelaria Prezydenta zaprosiła Walentynowicz do samolotu. Podczas mojej ostatniej rozmowy z nią cieszyła się, że razem z prezydentem może polecieć do Katynia, by oddać hołd polskim bohaterom zamordowanym przez Sowietów. Mówiła, że staje jej w pamięci rodzinne Równe, kiedy 17 września 1939 r. wkroczyli do niego Rosjanie.

Przed wyjazdem do Warszawy Anna Walentynowicz przekazała mi ostatnie dokumenty, które wydawały się jej ważne i godne wykorzystania w biografii jej poświęconej. Czekała na tę książkę. Była jej pierwszym czytelnikiem. Lektura była dla niej dość traumatyczną podróżą w przeszłość. Ponad 600 stron maszynopisu przeczytała w niecałe dwa dni. Nie spała, nie jadła, czytała dzień i noc… Nie miała prawie żadnych uwag. Przyznaję, że byłem tym bardzo zdziwiony. Bohaterka tej książki uznała fundamentalne prawo naukowca do własnych interpretacji i ocen. Kiedy ją odwiedziłem, by przed przesłaniem maszynopisu recenzentom przedyskutować ostatnie wątpliwości, zapłakana Anna Walentynowicz powiedziała: „Tyle zła, tyle zdrady i ludzkiej podłości opisał pan w tej książce. Jak mieliśmy wygrać, skoro tylu wokół nas nam przeszkadzało. Ale dobrze, że pan to wszystko pokazał. I najważniejsze, że nie zrobił pan ze mnie (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Sławomir Cenckiewicz - ur. 1971, historyk, przewodniczący Komisji Likwidacyjnej WSI. Opublikował m.in. "Oczami bezpieki. Szkice i materiały z dziejów aparatu bezpieczeństwa PRL", "Sprawa Lecha Wałęsy", mieszka w Gdyni. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Tak się składa, że żyję

SZUKAM CZŁOWIEKA

Rodzice do recyklingu

GROBY POBIELANE

Narkomania nie bierze się znikąd


komentarze



Facebook