Archwium > Numer 444 (08/2010) > Szukającym drogi > Wielożeństwo w Piśmie Świętym

Wielożeństwo w Piśmie Świętym

W ślad za prawnym uznaniem w niektórych krajach związków homoseksualnych pojawiają się ruchy (np. amerykańska organizacja Pro-Polygamy) na rzecz legalizacji wielożeństwa. Zwolennicy tych ruchów lubią powoływać się na to, że w Biblii poligamia nigdzie nie jest wprost potępiona i że nawet niektórzy patriarchowie mieli dwie żony albo i więcej, jednak i u nas – rzadko, bo rzadko, ale jednak – przywoła to czasem ktoś szukający religijnego usprawiedliwienia dla swojego niesakramentalnego związku.

Uroda niemal wszystkich tematów biblijnych jest taka, że powinno się je podejmować całościowo. Spróbujmy zatem przedstawić problem wielożeństwa w jego możliwie wszystkich, najważniejszych aspektach.

Jak było na początku i co się stało potem?

Pan Jezus zwrócił nam uwagę na to, byśmy stawiając podstawowe pytania na temat małżeństwa, przypomnieli sobie, jak było „na początku”, kiedy Bóg małżeństwo ustanowił (por. Mt 19,4). Otóż biblijny opis stworzenia człowieka nie pozostawia wątpliwości co do tego, że Bóg miał w zamyśle małżeństwo jako związek jednego mężczyzny z jedną kobietą (por. Rdz 2,18–24).

Pierwszy podeptał zasadę małżeństwa monogamicznego i ożenił się z dwiema kobietami potomek Kaina – Lamek (por. Rdz 4,19). Autor biblijny przedstawia go jako człowieka moralnie zdziczałego, bardziej jeszcze zdeprawowanego niż jego praojciec Kain: „Lamek rzekł do swych żon, Ady i Silli: Słuchajcie, co wam powiem, żony Lameka. Nastawcie ucha na moje słowa: Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko – jeśli mi zrobi siniec! Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy!” (Rdz 4,23n).

A jednak czcigodni i święci patriarchowie Starego Testamentu też niekiedy nie poprzestawali na jednej żonie. Owszem, Izaak miał tylko swoją Rebekę, a Józef – swoją jedyną Asenat. W ścisłej monogamii żyli zarówno ojciec, jak i syn Tobiaszowie, a również sprawiedliwy Hiob. Jednak nawet Abraham – na prośbę swojej bezpłodnej żony Sary – miał syna z jej niewolnicą imieniem Hagar.

Natomiast Jakub miał dwie żony i dwie nałożnice. Wprawdzie autor biblijny bardzo to podkreślił, że Jakub wolałby ściśle monogamiczny związek ze swoją ukochaną Rachelą, ale mężem jej starszej siostry stał się wskutek podstępu (por. Rdz 29,16–30). O to zaś, żeby zechciał mieć dzieci z nałożnicami – dziś takie myślenie w głowie nam się nie mieści – uprosiły go jego żony. Bezpłodna Rachela podsunęła mu swą niewolnicę Bilhę, tak aby przynajmniej w ten sposób mogła mieć z nim dzieci (por. Rdz 30,3–8). Później druga żona Lea – z lęku, że sama nie może już urodzić następnego dziecka – przysłała mu do namiotu swoją niewolnicę Zilpę (por. Rdz 30,9–13).

Nie zrozumiemy dziś mentalności, która każe kobiecie prosić męża o to, żeby zechciał spać z jej niewolnicą. Możliwe to było w społeczności, w której pozycję kobiety mierzyło się liczbą dzieci wnoszonych przez nią do rodziny.

Jest w Prawie Mojżeszowym jeden przepis ogólny, który wyraża co najmniej pośrednie pogodzenie się z poligamią, a w każdym razie z dwużeństwem. Bierze on w obronę pierworodnego syna żony mniej kochanej: „Jeśli jaki mąż będzie miał dwie żony, jedną kochaną, a drugą niekochaną, i one urodzą mu synów, a pierworodnym będzie syn niekochanej – to w dniu przekazywania dziedzictwa nie może za pierworodnego uznać syna kochanej, gdy pierworodnym jest syn niekochanej. Jeśli pierworodnym jest syn niekochanej, musi mu przyznać podwójną część wszystkiego, co posiada, gdyż on ma prawo do pierworództwa” (Pwt 21,15–17; por. 1 Sm 1,1nn).

Na osobną wzmiankę zasługują poligamiczne małżeństwa królów. Monarchia izraelska, niestety, przejęła model realizowany przez królów ościennych. Liczba żon miała w ówczesnym przekonaniu wyrażać prestiż monarchii (por. 1 Krl 11,3), w przypadku zaś zmiany na tronie przejęcie przez nowego króla haremu poprzednika stanowiło potwierdzenie zdobytej władzy (por. 2 Sm 12,8; 16,21n).

Właśnie od haremu zaczął się duchowy upadek mądrego niegdyś i pobożnego króla Salomona. „Kiedy Salomon zestarzał się, żony zwróciły jego serce ku bogom obcym i wskutek tego serce jego nie pozostało tak szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce jego ojca, Dawida. Zaczął bowiem czcić Asztartę, boginię Sydończyków, oraz Milkoma, ohydę Amonitów” (1 Krl 11,4n). Żyjący siedemset lat później autor Księgi Syracha w następujących słowach ubolewa nad upadkiem tego króla: „Jakże byłeś mądry w swojej młodości i napełniony rozumem, jakby rzeką!… Niestety, kobietom wydałeś swe lędźwie i wyuzdaniu oddałeś władzę nad swym ciałem” (Syr 47,14.19).

Najczęstszy rodzaj bigamii: zdrada małżeńska oraz następny związek

Jednak mimo wszystkich podanych wyżej informacji w czasach Starego Testamentu ogromna większość ludzi żyła – podobnie jak dzisiaj – w małżeństwach monogamicznych. Nawet prawa ekonomii nie pozwalały na to, żeby mieć kilka żon i wychowywać odpowiednio większą gromadkę dzieci.

Do ludzi żyjących w małżeństwie monogamicznym problem poligamii może przyjść w postaci pokusy zdrady małżeńskiej lub rozwodu. Pierwszemu zagrożeniu Stary Testament przeciwstawia się z najwyższą surowością: „Ktokolwiek cudzołoży z żoną bliźniego, będzie ukarany śmiercią i cudzołożnik, i cudzołożnica” (Kpł 20,10); „Jeśli się znajdzie człowieka śpiącego z kobietą zamężną, oboje umrą: mężczyzna śpiący z kobietą i ta kobieta. Usuniesz zło z Izraela” (Pwt 22,22).

Jednak rozwody – a zatem również następne związki – Prawo Mojżeszowe dopuszczało: „Jeśli mężczyzna poślubi kobietę i zostanie jej mężem, lecz nie będzie jej darzył życzliwością, gdyż znalazł u niej coś odrażającego, napisze jej list rozwodowy, wręczy go jej, potem odeśle ją od siebie” (Pwt 24,1). Pan Jezus skomentował ten przepis z całą jednoznacznością: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było” (Mt 19,8). Niewątpliwie te słowa dotyczą również poligamii: jeżeli była ona w czasach Starego Testamentu dopuszczalna, to wyłącznie ze względu na zatwardziałość serca.

Jednak już w Starym Testamencie ideałem jest monogamia. „Niech źródło twe świętym zostanie – wychwala wierność małżeńską Księga Przysłów – znajduj radość w żonie młodości. Przemiła to łania i wdzięczna kozica, jej piersią upajaj się zawsze, w miłości jej stale czuj rozkosz!” (Prz 5,18n). „Używaj życia z niewiastą, którąś ukochał, po wszystkie dni marnego twego życia” – to samo mówi Kohelet (9,9).

„Pan był świadkiem – protestuje przeciwko zbyt łatwym rozwodom prorok Malachiasz – pomiędzy tobą a żoną twojej młodości, którą przeniewierczo opuściłeś. Ona była twoją towarzyszką i żoną twojego przymierza. (…) Wobec żony młodości twojej nie postępuj zdradliwie! Jeśli ktoś, nienawidząc, oddalił [żonę swoją] – mówi Pan, Bóg Izraela – wtedy gwałt pokrywał swoją szatą” (Ml 2,14–16).

Jakiś wpływ na pogłębienie zainteresowania wiernością małżeńską miała z pewnością rozwijana przez proroków symbolika małżeństwa Boga ze swoim ludem (por. cała Księga Ozeasza; Iz 54,4–10; Jr 3,1–5). Rosnąca znajomość tej symboliki zapewne przyczyniła się również do tego, że w czasach Pana Jezusa i apostołów poligamii w społeczeństwie żydowskim już nie było i powszechnie przyjętym modelem małżeństwa była monogamia.

Wierność, czyżby nawet po śmierci współmałżonka?

Podstawową nauką na temat małżeństwa, którą ogłosił Pan Jezus, jest zasada, że „co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!” (Mk 10,9). Żeby zaś zasada ta nie przemieniła się w ogólnik, Pan Jezus doprecyzował: „Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo” (Mk 10,11n). Rozwód jest dopuszczalny tylko w wypadku związku, którego Bóg nie połączył, a który w Ewangelii nazwany jest „nierządem” (Mt 19,9).

Nawet kiedy małżonkowie są skłóceni i nie potrafią już ze sobą mieszkać, obowiązuje ich wierność, przy czym od samego początku w Kościele podkreślano, że tak właśnie nauczał Pan Jezus: „Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża! Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony” (1 Kor 7,10n).

Jednak tylko śmierć rozwiązuje małżeństwo i uprawnia osieroconego małżonka do poślubienia kolejnej osoby: „Żona związana jest tak długo, jak długo żyje jej mąż. Jeżeli mąż umrze, może poślubić, kogo chce, byleby w Panu” (1 Kor 7,39, por. Rz 7,2n).

Tu parę słów należy się monogamii konsekwentnej, tzn. zachowywaniu wierności współmałżonkowi nawet po jego śmierci. Temat ten pojawił się już w Starym Testamencie (por. Jdt 8,4–6; 16,22), a na kartach Nowego Testamentu spotykamy go wielokrotnie. Idealnym przykładem takiej postawy jest 84-letnia Anna, która „od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową” (Łk 2,36), żyjąc pobożnie i sprawiedliwie.

Apostoł Paweł zachęcał owdowiałych małżonków, że „dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja” (1 Kor 7,8). Zarazem jednak – kiedy lękał się, że ktoś swojego wdowieństwa nie udźwignie – zachęcał do powtórnego małżeństwa: „Chcę, żeby młodsze wychodziły za mąż, rodziły dzieci, były gospodyniami domu, żeby stronie przeciwnej nie dawały sposobności do rzucania potwarzy” (1 Tm 5,14).

W Kościele apostolskim specjalną troską otaczano wdowy, które zobowiązywały się trwać w swoim stanie do końca życia, jednak pod warunkiem – na ten moment zwróćmy teraz uwagę szczególną – że „była żoną jednego męża” (1 Tm 5,9). Jeśli były to kobiety ubogie, Kościół starał się zapewnić im opiekę, oczekując w zamian, że będą „trwały w zanoszeniu próśb i modlitw we dnie i w nocy” (1 Tm 5,5).

Jak wiadomo, analogiczny warunek musieli spełniać kandydaci na przełożonych w Kościele: kandydat na biskupa, prezbitera czy diakona powinien być „mężem jednej żony” (1 Tm 3,2; Tt 1,6). O co tu chodzi, skoro przecież prawo Boże zezwala wdowcom i wdowom na powtórne małżeństwo? Z całą pewnością niektóre owdowiałe osoby są tak głęboko związane ze swoim zmarłym małżonkiem, że do końca życia czują się niezdolne do następnego małżeństwa. Są one jakby żywymi świadkami tej prawdy, że „miłość jest większa niż śmierć” (Pnp 8,6).

Jednak w Kościele monogamia konsekwentna ma ponadto swój sens symboliczny. Dzięki sakramentowi miłość małżonków, którzy są chrześcijanami, jest uprzywilejowanym uczestnictwem w miłości Chrystusa i Kościoła. Otóż Chrystus Pan ma tylko jedną Małżonkę, swój Kościół. Dla podkreślenia tej prawdy apostoł Paweł żył w celibacie, toteż czuł się później uprawniony napisać do Kościoła w Koryncie: „Jestem o was zazdrosny Boską zazdrością. Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę” (2 Kor 11,2).

Jeżeli zaś do posługi uobecniania Chrystusa Pana w Kościele wybierano mężczyznę żonatego, przywiązywano wielką wagę do tego, żeby był on mężem jednej żony i żeby w wypadku owdowienia już się drugi raz nie żenił.

Z kolei wdowa, która była żoną tylko jednego męża, idealnie symbolizuje Kościół, jeżeli jest osobą naprawdę oddaną Panu Jezusowi. Przecież to cały Kościół jest taką Wdową, która Męża ma w niebie i ogromnie za Nim tęskni!


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

JAK OKAZYWAĆ MIŁOŚĆ NASZYM ZMARŁYM?

MÓWIĆ BĘDĄ KŁAMLIWIE WSZYSTKO ZŁE O WAS

Polak katolik

Ekumenizm - synkretyzm - prozelityzm

Hosanna na wysokościach!


komentarze



Facebook