Zobaczyć codzienność
Zaprzeć się siebie i nie kochać własnego życia, stracić je z powodu Jezusa - wzdrygamy się na to wewnętrznie, tym bardziej że śmierć chrześcijańska jest tak samo bolesna jak inna.

To było jesienią. Byłem jeszcze dzieckiem. W telewizji nadawali „Dziennik”. Dobrze to zapamiętałem, bo nagle do pokoju weszła matka i ruchem ręki powiedziała „cicho”. A potem zakryła dłońmi twarz w niemym bólu. Z ekranu mówili, że zabili księdza i że właśnie wyłowili jego ciało. Nic z tego nie rozumiałem. Tylko ta dramatyczna reakcja matki, inna, dotychczas nieznana. Kilka dni później ojciec zabrał mnie na mszę za ojczyznę, do ogromnego kościoła w naszym hutniczym mieście. Przy ołtarzu stał duży portret księdza z telewizora. W kościele był ścisk, nic nie widziałem. Ojciec wziął mnie i posadził sobie na ramionach. Ten jedyny raz w kościele. Morze ludzi trzymających wysoko w rękach małe krzyżyki. Niektórzy otwierali palce w geście solidarnościowych „zajączków”. Widok niezwykle poruszający. Do dziś zostało we mnie wrażenie podniosłości tamtej chwili, widoku rąk i księdza, który od ołtarza mówił dobitnie kilka razy, że odpuszczamy winowajcom. Taki był mój pierwszy kontakt z Jerzym Popiełuszką. A właściwie z pamięcią o tym, kim był dla innych. Nigdy go nie poznałem…

Bez uwznioślenia

Tych kilka słów to mój niezdarny dopisek do jego życia. Bez konfabulacji, bez podnoszenia do „n-tej” potęgi. To tylko szczegóły, które zaczęły żyć własnym życiem i domagają się uważności, bo po cichu wcielają się w codzienność.

Długo i powoli zbliżałem się do jego historii. Oczywiście wiedziałem, kim byli Piotrowski, Pękala, Chrostowski, znałem przebieg procesu i wydarzenia z życia, w tym hipotezy o ostatnich godzinach (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,

Na własny temat

Czego nauczył mnie Ridley Scott?

Drodzy czytelnicy,


komentarze



Facebook