Otwórz usta
Dz 14, 18-20 Ps 110 1 Kor 11, 23-26 Łk 9, 11b-17

Dawać jeść znaczy tyle, co dawać życie, podtrzymywać jego trwanie. Tak czyni matka nosząca dziecko w łonie, tak czynił Jezus na pustkowiu. Między innymi dlatego Pan po zmartwychwstaniu je i pije, by pokazać, że należy do świata żywych.

Można by przedstawić historię świętą jako historię jedzenia: zaczęło się od skradzionego owocu, a zakończyć się ma ucztą Baranka. Nie tylko zresztą dla Ewy perypetie zaczęły się od przekąski na boku. Głodny Ezaw za miskę soczewicy utracił pierworództwo, a Izaak dał się zwieść za potrawkę z koźlęcia. Izraelici tak szemrali na pustynne menu, że narazili się na Boży gniew. Z drugiej strony, ileż ta codzienna strawa zrodziła niecodziennego bohaterstwa. Matka siedmiorga albo i starzec Eleazar z Księgi Machabejskiej ze względu na wiarę nie chcieli nawet udawać spożywania wieprzowiny. Kiedy ktoś otwiera usta, żeby jeść, wchodzi w kontakt ze światem, z tym, co spożywa, i z tym, od kogo jedzenie pochodzi. Ktokolwiek żyje na tym świecie, samym swoim istnieniem chwali Boga. Jedzenie jest podstawowym doświadczeniem zależności od świata, ludzi, wreszcie od Boga. Nie mamy życia w sobie! To jest podstawowa różnica między Bogiem a stworzeniem.

Otwarcie ust, tak do jedzenia, jak i do modlitwy, o tym mówi. Choćbyśmy sami sobie łyżkę do ust wkładali, zawsze jesteśmy karmieni. Nikt sobie Komunii świętej sam nie bierze, zostaje mu ona dana, a nawet podana do ust. Przyjmuję Ciało Pańskie, bo rozpoznaję, że nie mam w sobie życia, że potrzebuję, by ktoś je we mnie podtrzymał. Co więcej, jest to taki dar, na który nie można sobie zasłużyć, bo czy można tak naprawdę kupić sobie życie? To, co najważniejsze, zawsze dostajemy w darze: życie doczesne, miłość rodziców, przyjaźń, zaufanie i wieczność…

Postawa wobec Eucharystii, którą słusznie przyjmujemy z największą czcią, jeśli jest prawdziwa, musi przejawić się wobec każdego daru. Przecież Bóg daje mi siebie i swoje życie w każdej chwili. Inaczej nie byłoby mnie tutaj. Choćby to był kawałek starego chleba – ostatecznie przecież to Bóg mnie nim karmi. Jeśli mnie, zgłodniałego miłości, jakiś człowiek nią obdarzy, to ostatecznie jest to przecież dar Jezusa i tego życia, które od Niego pochodzi.Chrześcijaninie, otwórz usta – i bądź wdzięczny.


Łukasz Popko OP - ur. 1978, dominikanin, biblista, wykładowca w EBAF w Jerozolimie i w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów w Krakowie. Mieszka w Jerozolimie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

JESTEŚ CAŁA PIĘKNA!

POSIŁEK

ON ŻYJE

CZTERDZIEŚCI LAT PUSTYNI

ZASMAKOWAĆ W CZASIE


komentarze



Facebook