Ciepły sakrament
Chciałem być na spowiedzi dobrym i ciepłym kapłanem przywracającym ludziom nadzieję. Czy dotrzymałem tego przyrzeczenia, osądzi Bóg.

Przyszedł maj 1970. Bardzo przejęty przystąpiłem pierwszy raz u dominikanów do spowiedzi świętej. Byłem dobrze przygotowany i przeegzaminowany przez ojca Józefa Kosteckiego, zawołanego katechetę. Dziewczynki z mojej klasy, w zabójczych białych kokardach, swoim kobiecym zmysłem już pewnie wyczuwały nową epokę nadciągającą z hasłem: „Mieć władzę to być dostrzeżonym” – co przed kratkami konfesjonału całkiem nielogiczne nie jest. Nie sądzę jednak, że władza ta została w tym dniu nadużyta, jak w starej opowieści o. Kowalczyka, który pewnego dnia ujrzał przez drewnianą kratę bystre, a świdrujące oko małej osóbki, która z dumą i wyraźną kokieterią w głosie zaczęła wyznawać swoje przewinienia: „Biłam… (przerwa i sprawdzenie reakcji księdza), kopałam… (przerwa i bystre oko zagląda do środka, ale bez lęku), gryzłam… szczypałam” (postępowanie penitentki w kokardach jak wyżej). Były oczywiście i dramaty, bo pies zjadł komuś grzechy, wyrywając z ręki karteczkę, na której były skrupulatnie spisane, ktoś kogoś kopnął lub popchnął, żeby mieć coś solidniejszego do wyznania, a nie tylko klasyczne: „Nie słuchałem taty i mamy”. Z niejasnych dla mnie do dziś powodów sam uczepiłem się jak pijany płotu zaproponowanego w książeczce oskarżenia: „Męczyłem zwierzęta, niszczyłem rośliny”, choć w umiłowaniu przyrody w tym czasie mógłbym się ścigać z samym Miłoszem. Ale to były początki.

Moją pierwszą spowiedź, a i następne, wspominam z ogromnym ciepłem, być może dlatego, że spowiadałem się u dominikanów, którzy są świetnymi spowiednikami. Z (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Michał Zioło OCSO - ur. 1961, drogę zakonną rozpoczynał jako dominikanin, w 1987 roku przyjął święcenia kapłańskie. W 1995 roku przeszedł do trapistów. Jest autorem książek, m.in. "Dziennik Galfryda"; "Bobry Pana Boga"; "Mamo, mamo, ile kroków mi darujesz?"; "Piosenka humbaka". Pod koniec ubiegłego roku nakładem Wydawnictwa W drodze ukazał się wywiad-rzeka z Michałem Zioło pt. "Po co światu mnich?" Mieszka w opactwie Notre-Dame d'Aiguebelle na południu Francji. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Podróż do stolicy świata

Objąć myślą swój los

Życie jak redwood

Nad jeziorem Natron

O obecności Chrystusa


komentarze



Facebook