Marcel

Marcel wmówił sobie, że jest pisarzem. Drugorzędnym. A był trzeciorzędnym. Zresztą było to bez znaczenia w epoce wyklutej z ogromnego jajka ptaka wszystkojada, który zbierał, połykał, macerował, trawił i wydalał wszystko. Prawie wszystko. Z zadziwiającą nawet dla niego samego szybkością. W pewnym sensie ptak nie był całkiem nowy, bo nosił w sobie znamiona bolesnej tradycji – jak bowiem inaczej wytłumaczyć pochodzenie ogromnego i niestrawnego stołu komisji literackiej i ogólnie kulturalnej w jego żołądku? Wyłapującej wpadające tam perły, diamenty, pocięte zwierzęta w formalinie, ale i książki, druki ulotne, eseje oprawne w skórkę i miesięczniki. I Marcel dostawał nagrody – kryształowe kule, złote olbrzymie stalówki na marmurkowym cokole, co wrogów w oko kole, patynowane rozwiane skrzydła pegaza bez cokołu. A nawet pierścienie, klucze i złote tryby biznesu. Zresztą było to bez znaczenia, bo mieszkał w kraju, w którym wszystkiego jest po jednym oprócz bitew: jedna wiara, jedna gazeta, jeden uniwersytet, jeden król filozofów, jeden poeta, jeden powieściopisarz, jeden elektryk i najbogatszy człowiek też jeden. Marcel musiałby więc czekać, by zająć jedyne wolne miejsce po powieściopisarzu, to znaczy czekać na jego śmierć, czyli również na swoją, bo śmierć też przecież jest jedna. A co człowiekowi po sławie, kiedy już nie żyje? Marcel jako pisarz drugorzędny był człowiekiem uczciwym, choć jak każdy twórca w pewnym sensie chorym, co jest całkowicie normalne w sferze twórczości, gdyż tylko chora muszla potrafi zrodzić perłę. Od początku swojej kariery pisarskiej więc nie zamie (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Michał Zioło OCSO - ur. 1961, drogę zakonną rozpoczynał jako dominikanin, w 1987 roku przyjął święcenia kapłańskie. W 1995 roku przeszedł do trapistów. Jest autorem książek, m.in. "Dziennik Galfryda"; "Bobry Pana Boga"; "Mamo, mamo, ile kroków mi darujesz?"; "Piosenka humbaka". Pod koniec ubiegłego roku nakładem Wydawnictwa W drodze ukazał się wywiad-rzeka z Michałem Zioło pt. "Po co światu mnich?" Mieszka w opactwie Notre-Dame d'Aiguebelle na południu Francji. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Przez okulary dawnych dni

Nieznośny ciężar okruchu

Nad jeziorem Natron

Pragnienie absolutne

Benedyktyńska kwoka


komentarze



Facebook