Archwium > Numer 437 (01/2010) > Wiem, po co jestem księdzem > Nawet prorocy nie znają Boskiej mocy

Nawet prorocy nie znają Boskiej mocy
Prezbiter jest po to, by okazywał miłosierdzie. Często, a może najczęściej na kredyt, na kreskę. Jeśli odstąpi od tej misji i zacznie ścigać, osądzać i karać, to choćby posługiwał w więzieniu, nie spełni swojej misji.

Źwiartów, moja rodzinna wioska, rozsiadła się w rozległej dolinie ciągnącej się na wschód od królewskiego traktu, czyli drogi Zamość – Tomaszów Lubelski w kierunku Hrubieszowa i dalej na Ukrainę. Ochrzczono mnie w kościele w Wożuczenie, ale bp S. Wyszyński przyłączył moją wieś do parafii w Dzierążni. Do kościoła mieliśmy dobre pół godziny polną drogą, a dopiero od końca lat 60. XX w. klinkierową szosą, ale nawet wtedy nikomu do głowy nie przychodziło, by iść na mszę, kiedy padał deszcz. To było oczywiste: podczas deszczu siedzi się w domu, chyba że, nie daj Boże, wybuchnie pożar albo cieli się krowa, albo sołtys wyznaczył dziadka lub ojca na forczman i musieli wieźć jakiegoś urzędasa z powiatu lub gminy do autobusu w Rachaniach czy Budach. Podobnie działo się podczas sianokosów i żniw. Przed zbożem i sianem, gdy groziło im zamoknięcie, msza musiała ustąpić. Na szczęście nasz proboszcz Witold Korsak wiedział, jak sprawować rząd dusz, by nadmiernie naszych sumień nie obciążać. W najbliższą niedzielę po ustaniu deszczów ogłaszał, że poprzedniej niedzieli udzielił dyspensy od uczestnictwa, to znaczy od wysłuchania mszy, bo wtedy jeszcze mszy tylko wysłuchiwaliśmy, uczestniczenie zaczęło się po soborze.

Kiedy więc podczas studiów przyszło mi moje sumienie przymierzać bodajże do szesnastu czy siedemnastu tegoż sumienia rodzajów, gdy usiłowano mnie przekonać, że bez chrztu nie ma zbawienia i jak w związku z tym chrzcić dziecko będące jeszcze w łonie matki, głośno o tym nie mówiąc, odczuwałem jakiś niesmak. Z tego też powodu zaimponował mi jeden z najbogatszych gospodarzy w naszej wsi, a zaraze (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wacław Oszajca SJ - ur. 1947, jezuita, poeta, eseista, publicysta prasowy i radiowy, autor licznych książek, znany kaznodzieja i rekolekcjonista, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PRZEGRAŁ, ŻEBY WYGRAĆ

NIE LUBIĘ FRANCISZKA

BREWIARZA PO DZIURKI W NOSIE

PODSZEWKA WSZECHRZECZY

O SPRAWIEDLIWOŚĆ CHODZI CZY O ZEMSTĘ?


komentarze



Facebook