Archwium > Numer 437 (01/2010) > Szukającym drogi > Księga Jozuego jako proroctwo

Księga Jozuego jako proroctwo

Szczęśliwie zachował się napisany w pierwszej połowie II wieku komentarz Orygenesa do Księgi Jozuego. Od stu lat księga ta była przedmiotem ataków ze strony zwolenników Marcjona, którzy przeciwstawiali rzekomo okrutnego Boga Starego Testamentu pełnemu miłosierdzia Bogu Ewangelii. Marcjonici usiłowali odciąć Kościół od Starego Testamentu, a w Księdze Jozuego – w jej opisach okrucieństw dokonywanych w trakcie zdobywania Ziemi Obiecanej – znajdowali potwierdzenie swojej tezy, jakoby Bóg Ewangelii nie miał nic wspólnego z Bogiem Starego Testamentu.

Trzy argumenty współczesne

Pytanie, czy Bóg naprawdę nakazywał mordować bez litości narody kananejskie, również dzisiaj niepokoi tych, którzy Księgę Jozuego chcą czytać jako zawierającą słowo Boże księgę natchnioną. Dzięki rzetelnym studiom historycznym współcześni bibliści te nasze niepokoje w znacznym stopniu osłabili, jednak całkowicie ich nie usunęli.

Prawo wojenne ówczesnych Izraelitów – przypomnijmy, że ziemię Kanaan synowie Jakuba zdobyli na przełomie XII i XIII wieku przed Chr. – powielało ówczesne wzory prowadzenia wojen. Otóż historycy nie mają wątpliwości co do tego, że nie byli oni bardziej okrutni niż narody ościenne. Ponieważ zaś o ich okrucieństwach dowiadujemy się z Pisma Świętego, fakt, że dzieci Abrahama już wtedy były wybranym i ukochanym ludem Bożym, odbieramy jako pouczenie, iż Bóg kocha nas, ludzi, takich, jacy jesteśmy – nawet jeżeli jesteśmy prymitywni i moralnie nieokrzesani – i ta Jego miłość stopniowo nas przemienia w ludzi rozumiejących to, co duchowe.
Po wtóre, Księga Jozuego powstała dopiero kilka wieków po opisanych w niej wydarzeniach, być może dopiero w czasach króla Jozjasza (VII wiek przed Chr.). Jej pierwsi słuchacze i czytelnicy, ilekroć natrafiali w niej na różne krwawe nakazy i opisy, na pewno nie słyszeli w nich wezwań do mordowania Kananejczyków, ale przestrogę, żeby nie fraternizować się z potomkami ludów kananejskich, gdyż łatwo może się to skończyć popadnięciem w bałwochwalstwo.

Po trzecie, jeszcze nawet w czasach Pana Jezusa – a więc w 1200 lat po podboju Kanaanu – spotykamy Kananejczyków, którzy zachowali swoją odrębność (por. Mt 15,22). Co więcej, Kananejczyka Szymona włączył Pan Jezus do grona dwunastu apostołów (por. Mt 10,4). Najlepszy to dowód, że opisana w Księdze Jozuego eksterminacja ludów kananejskich – jakkolwiek podstawą tych relacji były wydarzenia historyczne – jest opisem raczej ideologicznym niż ściśle historycznym.

Jezus, syn Nawego, zapowiadał Jezusa, Syna Bożego

Orygenesa argumenty podobne do powyższych w ogóle nie interesują, on bowiem nawet nie próbuje podejmować zarzutów przeciwko Staremu Testamentowi. Fakt, że różni gnostycy gorszą się opisanymi w Księdze Jozuego okrucieństwami, Orygenes traktuje jako dowód na to, że są to ludzie cieleśni, którzy nie rozumieją tego, co duchowe.

Trzeba nam wiedzieć, że grecki tytuł Księgi Jozuego brzmi: Księga Jezusa. Pan Jezus nosił bowiem to samo imię Jeszua (Jehoszua), które przed Nim nosił następca Mojżesza. W tradycji łacińskiej, ażeby podkreślić jedyność Pana Jezusa, następcę Mojżesza nazwano Jozuem, jednak tradycja grecka (a w ślad za nią języki rosyjski, ukraiński czy bułgarski) pozostała przy jedynym brzmieniu tego imienia i następcę Mojżesza nazywa Jezusem, synem Nawego.

Zbieżność imienia skłania Orygenesa do tego, żeby Księgę Jozuego czytać po prostu jako proroctwo o Panu Jezusie, a opisane w niej wydarzenia, również wojenne, interpretować duchowo: „Księga ta nie tyle opowiada o czynach syna Nawego, co raczej maluje nam tajemnice dotyczące Pana mojego, Jezusa. To On bowiem po śmierci Mojżesza przejął władzę, to On dowodzi wojskiem i walczy przeciw Amalekowi oraz – co symbolizowały wyciągnięte ręce na górze (por. Wj 17,8–13) – mówi nam o tym, iż zawiesił na swym krzyżu w triumfie Zwierzchności i Władze w sobie samym (Kol 2,14n)”?1.

Opisane w trzecim rozdziale Księgi Jozuego przejście przez rzekę Jordan, aby Ziemię Obiecaną wziąć w posiadanie, było, zdaniem Orygenesa, cieniem i zapowiedzią tego uroczystego wejścia do ziemi obiecanej życia wiecznego, jakie pod wodzą Pana Jezusa rozpoczynamy przyjęciem chrztu: „Pod wodzą Pana mojego, Jezusa, przychodzę nad Jordan, a przychodzę nie w zamieszaniu spowodowanym ucieczką ani nie przerażony strachem, lecz przybywam wraz z kapłanami niosącymi Arkę Przymierza Pańskiego, w której przechowywane jest Prawo i boskie zapisy. Wkraczam w Jordan nie w ukradkowym milczeniu, lecz pośród pieśni trąb, które grają mistyczną i boską pieśń, abym mógł przystąpić do przepowiadania trąby niebieskiej” (1,3).

Łatwo się domyślić, że w trąbach, które według Księgi Jozuego (6,20) spowodowały upadek murów Jerycha, dopatruje się Orygenes zapowiedzi trąb Sądu Ostatecznego: „Jerycho, czyli ten świat, ma upaść. Jak się dokona jego koniec? Za pomocą jakich narzędzi? Powiedziano: przez głos trąb. Niech Paweł wyjaśni ci tę tajemnicę: Zabrzmi bowiem trąba i umarli, którzy są w Chrystusie, powstaną nienaruszeni (por. 1 Kor 15,52), oraz: Sam Pan na hasło i na głos archanioła, na dźwięk trąby zstąpi z nieba (1 Tes 4,16). Wtedy to Jezus, Pan nasz, trąbami pokona i obali Jerycho, tak iż ocali się z niego jedynie nierządnica i cały jej dom” (6,4).

Nie ma również wielki teolog problemów ze zidentyfikowaniem owej nierządnicy (por. Joz 6,17): „Owa nierządnica, która przyjęła zwiadowców posłanych przez Jezusa, przyjęła ich po to, aby już nie być nierządnicą. Nierządnicą była również dusza każdego z nas, dopóki żyła w pragnieniach i pożądliwościach cielesnych” (1,4).

W tym miejscu łatwo może nas ogarnąć następująca wątpliwość: czy nie jest to życzeniowe odczytywanie Pisma Świętego? Na to odpowiem, że literacka „uroda” Starego Testamentu dobrze znosi interpretację alegoryczną. Taką właśnie jego interpretację spotykamy wielokrotnie na kartach Ewangelii i listów apostolskich (por. Mt 2,15; J 19,36; 1 Kor 10,1–4; Ga 4,22–26). W końcu przecież sam Bóg jest reżyserem dziejów objawienia i był w mocy sprawić, ażeby wydarzenia, instytucje oraz opisy starotestamentalne zapowiadały to, czym mieliśmy zostać obdarzeni w Jezusie Chrystusie.

Nie miał racji Orygenes, kiedy pisał, że opisywane w Starym Testamencie okrucieństwa „odnoszą się raczej do prawdy mistycznej, aniżeli do prawdy historycznej” (8,5), bo do prawdy historycznej odnoszą się również, a czytanie tekstu biblijnego powinno się wręcz zaczynać od zbadania jego sensu literalnego. Ale nie mają też racji ci czytelnicy Biblii, którzy lekceważą sobie jej odczytywanie alegoryczne. Św. Augustyn radził nie lekceważyć nawet chybionych objaśnień świętego tekstu, jeśli tylko są sformułowane w dobrej woli i nie sprzeciwiają się wierze Kościoła.

Nasz Wódz, Jezus Chrystus

Wróćmy do Orygenesa. Podstawową zasadę metodologiczną, według której odczytuje on Księgę Jozuego, on sam sformułował następująco: „Pan usuwa zasłonę z tekstu Starego Testamentu i swoim sługom, którzy w Niego wierzą, pozwala z odsłoniętym obliczem oglądać chwałę Pana (por. 2 Kor 3,18). Powinniśmy zrozumieć, że to wszystko zdarzyło się jako symboliczna zapowiedź i zostało spisane ze względu na nas, których dosięga kres wieków (por. 1 Kor 10,11). A zatem próbujmy wznosić się od litery do ducha, od symbolicznych zapowiedzi do prawdy” (3,1).

„Czy chcesz zatem usłyszeć – w duchu tej zasady pyta Orygenes – jakie walki i jakie wojny czekają nas, którzy zostaliśmy ochrzczeni? Niech ci to powie sam apostoł Paweł: Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw duchowym pierwiastkom zła na niebiosach (Ef 6,12). Czemu więc zwlekasz? Wyjdźmy do wojny, aby zburzyć pierwsze miasto tego świata, to znaczy zło, żeby obalić pełne pychy mury grzechu. Może rozglądasz się i zastanawiasz, dokąd masz iść, jakiego pola bitwy szukać?” (5,2).

I od razu ten wielki egzegeta wyjaśnia, że to ja sam mam być tym polem duchowej bitwy: „W tobie tkwi bitwa, którą masz stoczyć! W twym wnętrzu jest ta zła budowla, którą trzeba zniszczyć! Twój wróg w twoim sercu mieszka! Sam Chrystus to nam mówi: Z serca pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, bluźnierstwa (Mt 15,19). Sam widzisz, jak wielka armia wrogów wychodzi przeciw tobie z twojego serca! Trzeba ich rozbić pierwszym uderzeniem, powinniśmy ich obalić w bezpośrednim starciu!” (5,2).

Te motywy pojawiły się już w homilii wstępnej do Księgi Jozuego: „Przecież to w nas znajdują się wszystkie te narody występków, które ustawicznie i nieustannie na nas napadają. To w nas są Kananejczycy, w nas Ferezyci, tu są Jebuzyci!” (1,7).

Przy takim rozumieniu nieprzyjaciół walka z nimi i brak pobłażliwości dla nich stają się pragnieniem nas wszystkich, którzy chcemy żyć duchem Ewangelii. I z całym przekonaniem możemy przyłączyć się do modlitwy, którą Orygenes kończy jedną ze swoich homilii: „Oby po zabiciu i zagładzie wszystkich naszych wrogów nikt z nich nie pozostał przy życiu (Ps 106,11). Oby wyłącznie Duch Chrystusa przenikał nasze działania, słowa i nasze pojmowanie tego co duchowe, tak aby było ono zgodne z nauką Chrystusa Jezusa, Pana naszego – Jego jest moc i potęga na wieki wieków. Amen” (13,4).

1 Homilie o Księdze Jozuego, w przekładzie Stanisława Kalinkowskiego, opublikowane są w serii „Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy”, t. 34, zeszyt 2, Warszawa 1986; hom. 1,3. Cytaty z tego dzieła będę oznaczał dwoma liczbami: pierwsza liczba wskazuje na numer homilii, druga – paragrafu.


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Zbrodnia ukrzyżowania

Tęsknota małżonków za niebem

Przypowieść o nieuczciwym zarządcy

Ile lat miał Matuzalem?

Ofiara Abrahama


komentarze



Facebook