Wyryta w sercu
Ne 8,1-4a.5-6.8-10 Ps 19 1 Kor 12,12-14.27 Łk 1,1-4; 4,14-21

Spośród wszystkich historii z życia św. Dominika – a jest ich zaledwie kilka – najbardziej lubię tę, która opowiada o pewnym spontanicznym geście Ojca Braci Kaznodziejów.

Pewnego dnia, gdy Dominik wędrował po Europie, spotkał na swej drodze nędzarza. Do głębi poruszony jego ubóstwem bez chwili wahania podjął decyzję, by sprzedać księgę Ewangelii. Trzeba przypomnieć, że księga ta, którą z niemałym trudem nosił na swych plecach, była w tamtych czasach prawdziwym skarbem, miała swoją wagę – fizyczną, materialną, ale i rzecz jasna posiadała duchowy ciężar. Uzyskane w ten sposób pieniądze święty przekazał biednemu…

Spontaniczny odruch Dominika zasługuje na naśladowanie, równocześnie jednak daje do myślenia. Jak bowiem kaznodzieja mógł sprzedać taką księgę?! Czy przypadkiem nie była to zdrada Ewangelii? Czy dosłowne jej zrzucenie nie było, bądź co bądź, próbą ucieczki od jej ciężaru? Bynajmniej. Księga, którą Dominik dźwigał na swych plecach, nie stanowiła tylko zewnętrznego „bagażu”, nie była mu obca. Gdyby nie znał Ewangelii, gdyby nie miał jej wyrytej jednocześnie w sercu i w pamięci, nigdy pewnie nie zdobyłby się na sprzedaż pergaminów. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że nie miałby owej ewangelicznej wrażliwości; po drugie, tylko głupiec pozbyłby się narzędzia pracy.

Pierwsze zdanie Ewangelii apostoła Łukasza, które słyszymy w kościołach w tę niedzielę, przypomina nam, że zanim zaczniemy czynić innych „przyjaciółmi Boga” – bo to oznacza greckie imię Teofil (theophilos) – wpierw sami musimy stać się „naocznymi świadkami i sługami Słowa”; zanim zaczniemy dawać Ewangelię innym, wpierw musi się ona stać częścią nas samych. Inaczej nasze głoszenie będzie miało więcej z marketingu niż z przekazywania Dobrej Nowiny, będzie spieniężaniem istoty Ewangelii, rozwadnianiem jej prawdy i pozbawianiem jej właściwego sensu. Chrześcijaństwo to przede wszystkim Wcielenie Słowa w nasze życie.

Jedynie żyjąc Słowem Bożym, tak jak Jezus, jesteśmy w stanie dostrzec, że „dziś spełniają się słowa Pisma”. Bóg bowiem nie działa w przeszłości, lecz zawsze w czasie teraźniejszym. Dominik rozpoznał „dziś” w ubogim, sprzedał księgę, bo znał ją – dosłownie – na pamięć. Proces „zapamiętywania” nie dokonuje się wszakże automatycznie. Potrzeba kontaktu ze Słowem Bożym, by w ten sposób stać się „świadkiem i sługą Słowa”, a dalej, by innych czynić Teofilami…


Dominik Jurczak OP - ur. 1980, dominikanin, dyrektor Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego w Krakowie, członek Międzynarodowej Komisji Liturgicznej Zakonu Kaznodziejskiego i promotor liturgii w Polskiej Prowincji Dominikanów oraz Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego Archidiecezji Krakowskiej, wykładowca w Papieskim Instytucie Liturgicznym "Anselmianum" oraz na Papieskim Uniwersytecie "Angelicum" w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PANCERNY KARDYNAŁ, SKROMNY PAPIEŻ

ODZYSKANA TWARZ

DECYZJA

PO CO NAM ODPUSTY?

DLA DOBRA KOŚCIOŁA


komentarze



Facebook