Archwium > Numer 434 (10/2009) > Dominikanie na niedziele > Przyszedł, by służyć i zbawić

Przyszedł, by służyć i zbawić
Iz 53,10-11 Ps 33 Hbr 4,14-16 Mk 10,42-45

Rzadko w Ewangelii Jezus Chrystus, Syn Boży, mówi o swojej misji wprost. Dlatego wypada bacznie przyjrzeć się sformułowaniom, w których odsłania swoje posłannictwo i wyjaśnia, po co przyszedł na ziemię. Na dwa takie wyjaśnienia chciałbym zwrócić uwagę: „Nie przyszedłem po to, aby świat sądzić, ale aby świat zbawić” (J 12,47) i „Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mk 10,45). Nie przyszedł, by sądzić i by Mu służono. Przyszedł, by służyć, odkupić i zbawić.

Im częściej komentuję Ewangelię, tym bardziej przekonuję się, że ona nie wymaga dodatkowego objaśnienia. Słowa Ewangelii są precyzyjne i jasne. Komentarz natomiast, przez uszczegóławianie perykop, niejednokrotnie osłabia ich ostre brzmienie. Wielość słów nie tylko łamie rytm pouczeń, wyrażony w lakonicznych sformułowaniach, ale zaciera trafność ewangelicznych sentencji. Dlatego trzeba nam usłyszeć przytoczone na początku zdania w ich dosłowności, by nie zaciemnić pierwszej intuicji.

Misją Syna Człowieczego jest wieczne uszczęśliwienie człowieka: w obecnym życiu przez Jego służbę, w przeszłości przez Odkupienie, w przyszłości przez Zbawienie. Szczęście jest możliwe i przystęp do niego jest otwarty, ale nie jest nim ani dokonanie sądu, ani poddaństwo, a więc – jak sądzę – kult, lęk przed prawem, służalczość. Z jednej strony to nic odkrywczego, z drugiej powstaje pytanie dlaczego – skoro to takie jasne i proste – potrzebowaliśmy, by Jezus nam o tym powiedział?

Wystarczy przypomnieć sobie sytuacje, w których jesteśmy ofiarami cudzego zła. Ile w nas wtedy dokonuje się sądu! Jeśli w konfesjonale ktoś usprawiedliwia się z grzechu, to cudze zło jest drugim (po teściowej) najczęściej przywoływanym usprawiedliwieniem. Sąd nad światem to nasza specjalność. Warto też zapytać się, kiedy ktoś mi służy. Wbrew pozorom, sytuacje, w których domagamy się służby, nie są rzadkością. Manipulacje uczuciami, szantaże emocjonalne i zazdrość – te i podobne gry mają na celu przymuszenie kogoś do spełnienia naszych oczekiwań. Takimi jesteśmy i właśnie takich przyszedł uszczęśliwić Chrystus. Uczynić szczęśliwymi na wieki przez to, że sam będzie całkowicie inny: sługa i wybawca. Samoobjawienie Syna Człowieczego ma podwójny sens: ma oczarować Jego pięknem i pouczyć, jakimi mamy się stać, by zbliżyć się do Niego.


Tomasz Grabowski OP - ur. 1978, dominikanin, prezes Wydawnictwa W drodze, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Dotyk

PRZEŁAMAĆ OBOJĘTNOŚĆ

Droga i cel

Słowa ostateczne

Tomasz nie wątpi, tylko nie dowierza


komentarze



Facebook