Ohne warum
Mdr 2,12.17-20 Ps 54 Jk 3,16-4,3 Mk 9,30-37

Być pierwszym czy drugim, skończyć w koszulce lidera czy tylko stanąć na podium?

Zanim osądzimy uczniów, którzy nic sobie nie robią z zapowiedzi męki i zmartwychwstania, zajęci poszukiwaniem i oceną własnego miejsca w hierarchii, może lepiej przyznajmy się, że ta historia opowiada o nas. O tym, czego tak naprawdę nie chcemy przyjąć. Że i nam nieraz towarzyszy pragnienie trzymania w ręku zielonego kamyka szczęścia, który będzie nasz i tylko nasz. Czy w postawie uczniów nie chodzi o to „coś”, co można by nazwać spełnieniem, pomyślnością czy sukcesem? Coś na kształt małej gratyfikacji wynikającej z faktu oddania wszystkiego, poświęcenia życia, ogołocenia, podążania za Mistrzem?

Bolesna jest konfrontacja z dzieckiem. Nawet nie tyle jako symbolem pokory i niewinności, bez pozycji i wpływu, ile raczej z kimś, kto nic nie może dla uczniów uczynić. Kto zmusza do zastanowienia się nad motywacją działania bez perspektywy otrzymania nagrody na ziemi.

Oczywiście uprzedzam pośpiesznych krytyków, ta Ewangelia nie potępia dążenia do sukcesu. Raczej mówi o tym, że ani sukces, ani porażka nie są kategoriami chrześcijańskimi. Jej przekaz jest naszym testerem zbliżenia lub oddalenia od Miłości ergo wolności od swoich małych celów, w których (a wiemy to nazbyt dobrze) sukces może być jedną z istotnych gwiazd w panteonie bożków. Pan Jezus wskazuje na to, że wyłączne szukanie własnej pozycji i uznania promuje w nas i naszych postawach ciasny pragmatyzm, robienia i zachowywania się zawsze „po coś”, a w efekcie kreuje świat, w którym nie ma miejsca na bezinteresowność i jak dodaje w swoim liście św. Jakub, spycha nas na karykaturalne pozycje „zaspokajania swoich żądz”.

Nasz dominikański mistrz Eckhart mówił, że Pan Bóg działa ohne warum („bez dlaczego”). Rozwińmy tę myśl i dopowiedzmy, że konfrontacja z dzieckiem, przyjęciem kogoś, kto nic nie może, jest ukrytym rachunkiem naszych postaw, bo kiedy widzieliśmy Cię nagim, chorym, w więzieniu…

Nie bez powodu mowa tu o zmartwychwstaniu. Krzyż był, jest i będzie głupstwem. I wracać będą do nas jak mantra słowa: „a myśmy się spodziewali”, a On miał i mógł być królem… Pusty grób, który zapowiada Jezus, to wyzwanie rzucone każdemu z nas. I mówi dziś tyle, że jeżeli krzyż jest zwieńczeniem, a nie tylko epizodem w życiu Mistrza, to rozkłada się na wszystkie nasze działania, mocą „utrwalającą i ocalającą” to wszystko, co zbliża nas do Sensu, niekoniecznie zawsze atrakcyjnego i godnego tracenia czasu.


Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

FILM O CZŁOWIEKU

Różne takie story

Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,

Baśka, nic to...


komentarze



Facebook