Archwium > Numer 433 (09/2009) > Orientacje > Chopin według Janusza Olejniczaka

Chopin według Janusza Olejniczaka

Janusz Olejniczak Chopin Narodowy Instytut Fryderyka Chopina 2008

Zaczyna się (Mazurek amoll op. 17 nr 4) tak od niechcenia, tak z niczego, z niebytu. Tak po prostu. Spokojnie, subtelnie. Lirycznie. „Musi pani śpiewać, jeśli chce pani grać na fortepianie” – miał powiedzieć Chopin do jednej ze swoich uczennic. „Śpiewam” – zdaje się mówić Janusz Olejniczak, grając na fortepianie Chopina. Na fortepianie Erard z 1849 roku. Fortepianie Chopina. Tak…

Ta płyta ma świetną dramaturgię. Składając różne utwory w jedną całość, można się łatwo zgubić, przedobrzyć. Tu jest dobrze, jest dobrze. Pięć mazurków (prócz wspomnianego jeszcze: cismoll op. 30 nr 4, gmoll op. 24 nr 1, Cdur op. 24 nr 2, emoll op. 41 nr 1) nastraja nas odpowiednio, tworzy odpowiednie Stimmung („Muzykę nazywamy poważną – pisał niedawno w „Dwutygodniku” prof. Bristiger. – I właśnie w związku z tym fenomenem filozofowie przeczuwają u człowieka jego związek z kosmosem. Język niemiecki nazywa takie zjawisko Stimmung, które po polsku mogłoby zostać nazwane »nastrojeniem« duszy. Czuję, że mazurki Chopina mają taki stały, zasadniczy i wspólny fundament, choć kiedy są ze sobą porównywane, wydają się bardzo różne”). Tak, różne. Ale ułożone tu w grupę brzmią tak blisko, znajomo.

Sonatę bmoll op. 35 Janusz Olejniczak gra tak, jakby chciał zwariować; jakby chciał, żebyśmy my zwariowali. Ostro, piekielnie, n (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Joachim Kazimierz Badeni (1912?2010)

Czym jest dzisiaj katecheza?

okladka

Królestwo w przypowieściach

W firmie jak w rodzinie


komentarze



Facebook