Indygo

Akcję swojej kryminalnej powieści Azazel Borys Akunin umieścił w XIXwiecznej Moskwie – sześć lat przed śmiercią Fiodora Dostojewskiego. Sensacyjna intryga wydaje się pretekstem do odmalowania rosyjskiego pejzażu mentalnego, uczuciowego i duchowego. Jeden tylko element fabuły wydał mi się rażąco nieprzystający do rosyjskiej specyfiki. Od razu uznałem go za zbyt przesadzony wytwór fantazji pisarza.

Chodzi o motyw tajnej organizacji, która poprzez sieć szkół i internatów kształci posłusznych i zdyscyplinowanych wychowanków, zarazem wybitnych specjalistów w swoich dziedzinach. Po skończeniu edukacji, wspierani dyskretnie przez organizację, będą się pięli po szczeblach zawodowej kariery, zajmując kluczowe stanowiska w polityce, biznesie, kulturze, sztuce czy mediach. Powieściowa lady Astair doczekała się aż 16 893 takich wychowanków, realizujących w różnych zakątkach globu jej misję – plan zapanowania nad światem.

Swoje zdanie o nierosyjskim charakterze tego wątku zmieniłem po spotkaniu, w którym uczestniczyłem niedawno podczas pobytu za naszą wschodnią granicą. Pewna starsza, dobrze wykształcona kobieta, mieszkanka Moskwy, zaprosiła mnie do swojego letniego domku, którego wnętrze przypominało wystrojem pokoje XIX–wiecznej arystokracji rosyjskiej. Krymskie wino rozwiązuje języki, więc kobieta przyznała mi się, że pracuje jako nauczycielka w szkole dla dzieci indygo.

Pojęcie to wywodzi się z New Age. W 1999 roku Lee Carroll i  (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Grzegorz Górny - ur. 1969, redaktor naczelny kwartalnika "Fronda", publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Bez wyobraźni miłosierdzia

Nowa nadzieja jedności

Świętość i socjalizm

Pana Jezusa traktuje się poważnie

Skandal!


komentarze



Facebook