Źródło mocy
Mdr 1, 13-15; 2, 23-24 Ps 30 2 Kor 8,7.9.13-15 Mk 5,21-43

Ewangelia opowiada nam o Jezusie, który jest pełen potęgi. Już sama Jego obecność uzdrawia kobietę chorą na krwotok. Śmierć dziewczynki jest dla Niego zwykłym snem. Widzimy Chrystusa bogatego w moc – czy bez niej pociągnąłby za sobą uczniów? Do takiego obrazu Jezusa nie pasują nam jednak słowa świętego Pawła, że Mesjasz stał się dla nas ubogi, aby ubogacić nas swoim ubóstwem.

Paweł pokazuje nam źródło potęgi Jezusa. Przypomina o kluczowym wydarzeniu z początku drogi Chrystusa. On był z nieba, a zszedł na ziemię. Uniżył się. Stało się tak dlatego, że On sam tego chciał. Stało się tak dzięki Jego miłości, dzięki ofierze z samego siebie. To ona była u źródeł wszystkich Jego cudów. Syn nie paktował jednak z Ojcem: „Ja ci dam moją duszę, a Ty dasz mi moc”. Gdy był już na ziemi, nadal kochał, stale oddawał swoje życie Ojcu. Krzyż odsłonił przed nami tę Jego miłość, ofiarę z samego siebie. Natomiast szyderstwo z Golgoty: „Zejdź z krzyża, pokaż, jaki jesteś silny!”, było kuszeniem Jezusa przez diabła. Bo to właśnie szatan żyje w ułudzie mocy bez miłości i chce wszystkich wciągnąć w tę iluzję.

Paweł ostrzega przed tym zagrożeniem Koryntian, ostrzega przed porzuceniem miłości i wybraniem spektakularnych przejawów mocy. „Obfitujecie we wszystko, w wiarę, w mowę, w wiedzę” – tak o Koryntianach pisze św. Paweł. Pokazuje nam Kościół silny duchowo, Kościół, o którym czasami marzymy. Jednocześnie apostoł pisze, że bieda wspólnoty w Jerozolimie wystawia na próbę miłość mocnych chrześcijan z Grecji. Oni – mieszkańcy jednego z największych miast imperium – mają przyjść z pomocą prowincji. Ludziom, którzy tak cenią Jerozolimę, że nie chcą szukać lepszego życia gdzie indziej; ludziom, którzy zajmują się sporami o przestrzeganie Prawa. A Koryntianie wiedzą, że są wolni od przepisów i że Duch Boga udziela im wielu darów. Uważają się za mocnych. Jeżeli jednak stracą miłość, wyschnie źródło ich siły, pęknie serce Kościoła. Najtrudniejsze dla Koryntian mogło być to, że oto mają pomóc nie swoją wiedzą, nie przez charyzmaty, nie tym, co uważają w sobie za najlepsze. Ich zadanie jest banalne – dać pieniądze. Teoretycznie mógłby to zrobić każdy.

Bieda, konkretne braki naszych braci i sióstr, często żądają od nas nie tego, co sami chcielibyśmy dać. Nie oczekuje się wykwintnych darów. Ci, o których mamy się troszczyć, pragną naszej uwagi bardziej niż czegokolwiek innego. Podobnie też i nam nie było potrzebne długie życie Jezusa – cudotwórcy. Potrzebna była ofiara z samego siebie.

     


zobacz także

Étiennette

Największy punk

Ojciec Oshida odchodzi do Domu

Zamyślenie nad krzyżem

CIEMNA STRONA KSIĘŻYCA


komentarze



Facebook