Dawanie i branie
Dz 9,26-31 Ps 22 1 J 3,18-24 J 15,1-8

Przypuszczam, że wszystkich nas dobrze nauczono, że ważne jest „dawanie”. I owszem! Tym bardziej, że TO „dawanie”, o którym mówi Ewangelia, nie jest jakimś tam, ot sobie, zwykłym „dawaniem”. TO „dawanie” jest „dawaniem” szczególnym, gdyż jest niejako „dawaniem” samemu Bogu: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Co więcej „dawanie” jest podparte obietnicą nagrody. „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie królestwo, które przygotowano wam od założenia świata. Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść, byłem spragniony, a daliście Mi pić, byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie”. Wreszcie tym, którzy dają, przyobiecane jest szczęście, gdyż „więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu”.

W przypowieści o krzewie winnym jest między innymi mowa o tym, że równie ważne jest „branie”. Bo na czymże polega to trwanie w krzewie winnym? Po co ono jest? Czemu ma służyć, jeśli nie braniu, czerpaniu, zażywaniu? By rosnąć, by żyć, by przynosić owoc. Przecież trwanie, samo tylko, jak kołek suchy, to nie TO trwanie. TO trwanie jest czerpaniem, braniem. Bo sami z siebie nic nie możemy uczynić. TO trwanie jest inną opowieścią o źródle wody żywej, z której czerpiąc, już nigdy nie będziemy pragnęli. TO trwanie jest inną opowieścią o pokarmie na życie, o Eucharystii. A tam dosłownie słyszymy „Bierzcie i jedzcie. Bierzcie i pijcie”. Jak ważne jest branie! Bo jeśli nie będziemy pożywali TEGO chleba, nie będziemy mieli życia w sobie.

„Dawanie” i „branie”. „Branie” i „dawanie”. Nie tylko „dawanie”!

To wcale nie takie oczywiste i łatwe. „Dawanie” tak! Ale „branie”? Branie oznacza gotowość do poproszenia o pomoc, pokazania, że nie jestem samowystarczalny, obnażenia bezradności, ujawnienia w sposób niekontrolowany swojej słabości. Słabości większej niż nasze zdolności retuszu, dozowania, zaszczycania słabością.

„Branie”. Cóż za odwaga!

Myślę o Piotrze, dzielnym apostole. „Nie będziesz mi nóg umywał! Nigdy!”. Ja to z mieczem pójdę, ja to nigdy się nie zaprę. Choćby wszyscy inni! Uszy im wszystkim poobcinam! W Malchusowe jedynie ugodzić zdążył.

Nie wierzę ludziom, którzy tylko dają. Są nieludzcy, są pyszni. Oszukują. Wyjątkiem są dzieci i rodzice. Rodzice tylko dają, dzieci tylko biorą. Między dorosłymi zawsze jest wymiana: „dawanie” i „branie”, „branie” i „dawanie”. Jeśli któregoś zabraknie, życie jest kulawe.


Tomasz Golonka OP - ur. 1965, dominikanin, przeor, proboszcz parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Katowicach. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

RADOŚĆ OBDAROWANEGO

KTO KOGO WYPRZEDZI?

Nowa nauka z mocą

Czasem trzeba ryzykować

Twarz szczęśliwa


komentarze



Facebook