Archwium > Numer 428 (04/2009) > Kryzys jest w nas > Uzdrawiająca moc konfliktu

Uzdrawiająca moc konfliktu
Jeśli nie będziemy dbali o kondycję fizyczną, to musimy mieć świadomość, że w przyszłości dopadną nas problemy z sercem albo z otyłością. Z życiem duchowym jest podobnie: jeśli nie będziemy go nieustannie pogłębiać i zabiegać o naszą więź z Panem Bogiem, to nasze wartości gdzieś się rozmyją.

Konfesjonały i gabinety terapeutów pełne są historii o utraconych nadziejach, planach, porażkach, katastrofach. O grzechu. O odchodzeniu od tego, co wydawało się trwałe, niezmienne, ważne, na zawsze. Każda przegrana boli. Doskwiera jeszcze bardziej, gdy towarzyszy jej świadomość, że zostało się oszukanym, że ktoś zawiódł, że okazał się kimś innym, niż był, a raczej, niż nam się wydawało, że był. Czasami rozczarowanie dotyka nas samych – nie dowierzamy, że mogliśmy tak postąpić, tak powiedzieć. Wyposażeni w odpowiedni zestaw wartości moralnych wkraczaliśmy w dorosłość przekonani, że wszystko przetrwamy i z podniesioną głową, nie czyniąc spustoszenia wokół siebie, przejdziemy przez życie. Nagle okazało się, że nasze wartości nie miały korzeni, a jedynie korzonki, że nie były tak cenne i ważne, jak sądziliśmy. Że w imię wygody, łatwizny, splendoru i akceptacji potrafiliśmy z nich zrezygnować, zamienić na inne. Dlaczego?

Pęknięcie to nie tajfun

Małgorzata i Maciej są małżeństwem od 17 lat. Pobierali się pełni miłości. Oboje wiedzieli, że wiara jest ważną częścią ich życia i że właśnie na wartościach z niej płynących powinni budować swój związek. – Po 10 latach małżeństwa nagle poczułam, że obok mnie jest zupełnie obcy człowiek. Szukałam w moim mężu tego mężczyzny, w którym się zakochałam i z którym zdecydowałam się przejść przez życie. Nie mogłam go jednak odnaleźć. Kiedyś lubiliśmy wspólnie słuchać muzyki, chodzić razem do kina, spacerować po plaży. Nie mieliśmy wątpliw (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Drodzy Czytelnicy,

POPROSZĘ KILO MARCHEWKI

Co się stało z naszą klasą

BOJĘ SIĘ LIŚCI, KTÓRE ŻÓŁKNĄ

KLASYCY, JAZZMANI I FOLKOWCY


komentarze



Facebook