Zacność

Władysław Zambrzycki, młody, elegancki mężczyzna w świetnie skrojonym garniturze, wszedł do sklepu Wedla w przedwojennej Warszawie i spytał, czy są czekoladowe literki. Były, oczywiście – cały alfabet – służyły zapewne do wypisywania imion lub życzeń na torcie.

– Jakie literki podać?– spytała sprzedawczyni.

– Tylko jedną: „Ą”.

Litery „Ą”, jak się okazało, w ogóle nie było w zestawie. Po dłuższych , wytrwałych poszukiwaniach sprzedawczyni znalazła „A” z lekka przypominające „Ą”.

– Czy zapakować?

– Nie, dziękuję – odparł wymagający klient. – Zjem na miejscu.

Zjadł „Ą”, ukłonił się i wyszedł.

Historyjkę tę nadesłała mi pani Maria Pajzderska, siostrzenica Władysława Zambrzyckiego, wraz z innymi anegdotami, wspomnieniami i wycinkami na temat twórczości swego Wuja. Przyznać trzeba, że ta „literkowa” anegdota oddaje w pełni rodzaj absurdalnego poczucia humoru, dobrotliwą figlarność, upodobanie do niezłośliwych żartów i nieszkodliwych psikusów, cechy tak wyraźnie obecne w prozie autora Naszej Pani Radosnej.

„Moje wspomnienia z dzieciństwa są przede wszystkim pełne radości, spokoju, a także podziwu i szacunku dla Wuja. Od kiedy tylko pamiętam, był dla mnie autorytetem, o czym niestety nigdy Mu nie mówiłam. Zadziwiał mnie, ni (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Małgorzata Musierowicz - ur. 1945, abolwentka PWSSP w Poznaniu, najbardziej znana jako autorka "Jeżycjady", mężatka, matka czworga dzieci, pasja: hodowla róż w ogródku, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Zimna wiosna

Byliśmy wielcy

Wstecz

"Nic straconego nie ma..."

Mikrokosmos


komentarze



Facebook