Sprawy pierwsze z brzegu
1Sm 3,3b-10.19 Ps 40 1 Kor 6,13c-15a.17-20 J 1,35-42

Nikt by się pewnie nie zdziwił, gdyby na pytanie Jezusa „Czego szukacie?”, uczniowie odpowiedzieli „szczęścia”, „prawdy”, „miłości”, „Boga” bądź jeszcze innej ważnej dla człowieka „rzeczy”. Wręcz przeciwnie. Wszyscy byśmy przyklasnęli, powiedzieli „dobrze”, „słusznie”, „prawidłowo”. Czegóż bowiem można więcej chcieć nad szczęście, prawdę, miłość, Boga wreszcie? To takie „duże” wszystko. Pochwalilibyśmy uczniów, bo to wzniosłe szukać tak wzniosłych rzeczy.

Tymczasem uczniowie odpowiadają pytaniem na pytanie: „Gdzie mieszkasz?”.

Jakby byli zaskoczeni, speszeni może trochę. Pytają o pierwszą rzecz z brzegu – to takie prozaiczne „Gdzie mieszkasz?”. To tak jakby zapytać: „Dokąd idziesz?”, „Czy jadłeś śniadanie?, „Jak spałeś w nocy?”. Jakby się im wyrwało, jakby nie wiedzieli, co powiedzieć.

A może mamy tutaj do czynienia z cudowną umiejętnością stawiania pytań prostych, pierwszych, podstawowych? Bywa bowiem nieraz, że chcielibyśmy posiąść wszystko od razu, przeskoczyć górski potok jednym susem, wspiąć się na górę w czasie jednej wyprawy. Tymczasem rzeczy poznaje się po kawałku, potok przechodzi się, stąpając z kamienia na kamień, a szczyt zdobywa się może w czasie kolejnej wyprawy. To piękna umiejętność wiedzieć, gdzie jestem w tej chwili, co powiedzieć w tym momencie, jakie pytanie zadać, by uzyskana odpowiedź przesuwała mnie o krok do przodu. „Krok po kroku”, mawiają mądrzy ludzie. Oczywiście jest sens wyznaczać sobie duże cele, kreślić wielkie projekty. Ale cóż z nich, jeśli nie będziemy wiedzieć, jaki zrobić krok pierwszy, drugi, kolejny na drodze do ich realizacji. Będą tylko przerażać, straszyć. A może póki ich nie ma jako realnych, osiągalnych, nie wyznaczać sobie fikcyjnych, przerastających, wymyślonych? Te przecież są nie do zrealizowania. Może jest sens wtedy, przedzierając się przez onieśmielenie, zawstydzenie, zadawać pytania proste, prozaiczne: „Gdzie mieszkasz?”, „Jak się czujesz?”, „Czy dobrze się wyspałeś?”.

Uczniowie otrzymują odpowiedź dziwną. Wymijającą? Może od też zaskoczonego całym przebiegiem rozmowy Jezusa – „Chodźcie, a zobaczycie”. Poszli. Znaleźli. Zostali.

Ot, jak z niepozornej rozmowy wynikły sprawy duże, piękne, zrodziła się więź, przyjaźń. Oczywiście będzie próbowana w ogniu jeszcze, ale to inny fragment opowieści. Póki co warto zaczynać od spraw pierwszych z brzegu.


Tomasz Golonka OP - ur. 1965, dominikanin, przeor, proboszcz parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Katowicach. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Dlaczego nie zmienił świata?

Czasem trzeba ryzykować

KTO KOGO WYPRZEDZI?

Twarz szczęśliwa

Bierzcie i jedzcie


komentarze



Facebook