Postawiony pod ścianą
W moim Kościele toksyczny związek dorosłego mężczyzny z własną matką nie jest grzechem. Niebezpieczeństwo grzechu pojawia się dopiero, gdybym zostawił matkę i poszukał sobie swojej kobiety...

Jestem jednym z tych, którzy nie mieli prawdziwie rodzinnego dzieciństwa. Traumy z tego okresu w sposób bardzo wymowny zaważyły na moim późniejszym życiu. Istotny był przede wszystkim brak ojca, gdyż rodzice rozeszli się bardzo wcześnie, oraz silna więź z matką. Stosunkowo niedawno dane mi było poznać główne źródło moich życiowych niepowodzeń, kiedy pod kierunkiem terapeutów odbyłem swego rodzaju podróż w czasie do tamtego okresu. Stało się to dla mnie także przyczynkiem do uchwycenia odmienności podejścia psychoterapeutów i księży do konkretnych kwestii. Chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami, choć zdaję sobie sprawę, że mogę nie być do końca obiektywny.

Tęskniąc za ojcem

Dorastałem w rozbitej rodzinie. Ojciec odszedł zaraz po moim urodzeniu. Wychowywali mnie mama, ciotka, wujek, dziadek, babcia. Wszyscy po trochu. Mama zawsze była niezaradna, na pojawiający się problem reagowała płaczem. Znaczną część wczesnego dzieciństwa spędziłem w szpitalu, miałem kilka operacji. Częściej przyjeżdżali dziadkowie, wujek, ciotka niż mama. Tata nie przyjeżdżał wcale. Już wtedy przejawiał skłonność do nadużywania alkoholu.

Pamiętam, jak w pierwszej klasie podstawówki, podczas gdy inni dokazywali, bawiąc się w czasie przerwy, ja stałem wystraszony pod ścianą, zawsze w tym samym miejscu, wszystkiego się bojąc. I ta ściana stała się moim przekleństwem. Chodząc do liceum, znalazłem na lęk i brak poczucia własnej wartości natychmiast działające lekarstwo. Tak się zaczęła moja przygo (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jan Justyna - pięćdziesięcioletni kawaler, z wykształcenia ekonomista, pracuje w Prokuraturze Okręgowej, od maja 1988 roku niepijący alkoholik, zwłaszcza dzięki ruchowi AA, a także ruchom abstynenckim i profesjonalnej terapii, mieszka w Piotrkowie Trybunalskim. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Harry Potter, czyli teologia szczepionki

CZY UMIESZ LATAĆ?

RELACJA OJCOWSKIEJ MIŁOŚCI

WIĘCEJ KRZYŻA, MNIEJ KRZYŻA

Czesław


komentarze



Facebook