Archwium > Numer 425 (01/2009) > Prześladować was będą > Albo hinduizm, albo nie żyjesz

Albo hinduizm, albo nie żyjesz
Chrześcijaństwo to najdotkliwiej prześladowana religia świata. Rocznie za wiarę ginie aż 170 tys. wyznawców Chrystusa, blisko 250 milionów jest prześladowanych. Paleni żywcem ludzie, gwałcone kobiety, w tym zakonnice, rodziny wyrzucane z domów to w Indiach ostatnio codzienność.

Zaczęło się tuż przed Świętami Bożego Narodzenia 2007 roku. Wówczas w stanie Orissa w ciągu miesiąca spalono trzynaście kościołów. Europejskie media tragiczną sytuację chrześcijan w Indiach zauważyły dopiero wiele miesięcy później, gdy napłynęła druga, gwałtowniejsza fala prześladowań. I niemal natychmiast o niej zapomniały. Tymczasem w demokratycznych Indiach ciągle giną ludzie, których jedyną winą jest ich wiara.

Paleni, gwałceni, kamienowani

Kiedy 24 sierpnia w zamachu zginęli przywódca nacjonalistów w Orisie Swami Laxamananada Saraswati i jego czterej towarzysze, mało kto przewidywał, że dla dziesiątek (według jednych źródeł), a nawet setek chrześcijan (według innych) oznacza to śmierć. Mimo że do zamachu niemal natychmiast przyznała się maoistyczna partyzantka, nacjonaliści odpowiedzialnością obarczyli wyznawców Chrystusa. – Trudno nawet komentować to, co wówczas działo się w Indiach. Paleni żywcem ludzie, gwałcone kobiety, w tym zakonnice, rodziny wyrzucane z domów. Wystarczy przejrzeć skrawki informacji, które do nas docierają, żeby włosy stanęły na głowie – mówi ks. Waldemar Cisło ze stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”.

Skrawki informacji wyglądają tak: Trzynastoletnia Rajni Majhi została spalona żywcem. Związano jej ręce i wrzucono do podpalonego domu. – Wciąż mam w uszach jej krzyk: „Ojcze, oni chcą mnie spalić!”. To były ostatnie słowa, które usłyszałem. Potem straci (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marta Tylenda-Wodniczak - absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, przez dziesięć lat, do 2008 roku była dziennikarką poznańskiego oddziału ?Gazety Wyborczej?, swoje teksty publikowała też w "Życiu", "Polityce", "Gazecie Poznańskiej". (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

763 JĘZYKI NOWEGO TESTAMENTU

Żałuję tego słoneczka ciepłego

O wielkim słoniu i innych mitach

Poszłam po mąkę, nie mam na autobus

BYŁ NA WSKROŚ DOMINIKAŃSKI


komentarze



Facebook