Archwium > Numer 424 (12/2008) > Dominikanie na niedziele > Niechaj stanie się Światłość

Niechaj stanie się Światłość
Iz 52,7-10 Ps 98 Hbr 1,1-6 J 1,1-18

„Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: Niechaj się stanie światłość!”.

Liturgia Narodzenia Pańskiego to liturgia stworzenia. Całkiem nowego i niebywałego stworzenia. Cały świat jest dziś bezładem i pustkowiem. Pośród tej ciemności jest bezmiar wód, któremu chrześcijanie nadali imię Maryja. Nad tym brzemiennym bezmiarem unosi się Boży Duch, który czeka na słowo Ojca, aby wydobyć z niego Światło. „Niechaj się stanie Światłość!”. I stała się Światłość. Dziś staje się Światłość, która stwarza świat na nowo. Która wszystko odmienia. Która sprawia, że wszystko staje się nowe. Ta Światłość sprawia, że noc Narodzenia, którą właśnie przeżyliśmy, staje się nocą najświętszą. Staje się nocą nocy – jak powiedzieliby Izraelici. Staje się nocą jaśniejszą od najjaśniejszego dnia. Bo ta noc staje się Światłością!

Cóż się dzieje? Skąd ten blask? Światłość rozbłyska z Człowieka, który zaniechał swego Bóstwa, choć go nie porzucił. I blask rozbłyska z człowieka, który zaniechał swego człowieczeństwa, choć go nie porzucił. Między Człowiekiem i człowiekiem nastąpiła przedziwna i tajemnicza wymiana. Jeden stał się drugim, aby tenże mógł stać się Tamtym. Niebo stało się ziemią i ziemia niebem. Wszystko obróciło się do góry nogami. Nawet autor mszalnych tekstów zupełnie dziś się pogubił i nie wie już sam, gdzie jesteśmy: w niebie już, czy jeszcze na ziemi. Bo Bóg dał nam udział w Sobie i zapragnął wziąć udział w tym, co nasze. Bo natury całkiem się zjednoczyły, choć wcale się nie pomieszały. A wszystko przez tę noc, najświętszą pośród nocy. Ta noc jest wieczna, ta noc nigdy się nie skończy, ta noc trwać będzie już zawsze.

To, co się stało, wprawiło w zdumienie samego Stwórcę, który – choć to niedorzeczne – nie spodziewał się, że Jego dzieło może być tak wspaniałe, tak niebywałe. Rozradował się więc Bóg w swojej Trójdzielnej Jedności i z upodobaniem spojrzał w tę najjaśniejszą noc. I upodobanie to zgładziło wszelki grzech, zniweczyło wszelką słabość, rozproszyło wszelki mrok zła. Upodobanie to zanosi dziś wszystko bezpośrednio przed Jego oblicze. A oblicze to jest obliczem człowieka! Jest obliczem, które zajaśniało pośród nocy i stało się Światłością. To oblicze, od którego nie wolno oderwać oczu, od którego nie można odwrócić spojrzenia. To oblicze jest pełne upodobania. Ta noc bowiem jest nocą spojrzenia, które widzi, że wszystko jest bardzo dobre.


Adam Szustak OP - ur. 1978, dominikanin, wędrowny kaznodzieja, przez kilka lat duszpasterz akademicki krakowskiej "Beczki", prowadzi stronę www.langustanapalmie.pl, mieszka w Łodzi. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

EWANGELIA WYSTARCZY

Za pierwszym razem?

Bóg moim wrogiem?

Między wierszami

Ukryte pręgi


komentarze



Facebook