Archwium > Numer 424 (12/2008) > Felietony > Jakoś nie można rozstać się z Zambrzyckim

Jakoś nie można rozstać się z Zambrzyckim

Znów poznałam kogoś miłego – i to znów za pośrednictwem Czytaczy – ludzi, należących do kręgu wtajemniczonych, rozumiejących się bez słów, wymieniających namiętne informacje o książkach jak o bliskich, kochanych istotach. Mam dziwne szczęście do tych ludzi – i wciąż mnie spotykają z ich udziałem fascynujące przygody.   Najnowsza dotyczy Władysława Zambrzyckiego (1891–1962), człowieka szczególnie uroczego, moim skromnym zdaniem – jednego z najlepszych polskich pisarzy, zepchniętego na ubocze za czasów PRL, lecz obecnego stale w pamięci wdzięcznych czytelników i w ich bibliotekach.

Pamiętam Naszą Panią Radosną, stojącą na półce z ulubionymi książkami mojego brata – wtedy jeszcze licealisty. Pamiętam Kwaterę Bożych Pomyleńców na nocnym stoliku pani Anny Turowiczowej. Pamiętam, jak profesor Raszewski zachwycał się Pamiętnikami Filipka. A Maria Dąbrowska, w liście do Janiny Orynżyny (19.07.1962) pisała:

wielką żałością zauważyłam, że nie podziękowałam p. Zambrzyckiemu za „Kwaterę Bożych Pomyleńców”, którą otrzymałam z Jego dedykacją.

Nigdy się więc już nie dowie, że jest moim ulubionym autorem, że książki jego czytam po kilka razy, uwielbiam jego lekkość, żartobliwość, życzliwy krytycyzm, uroczą fantazję, mądrość i wiedzę, podawaną z tak nieopisanym wdziękiem.

Zazdroszczę mu po prostu rodzaju talentu i chciałabym tak umieć p (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Małgorzata Musierowicz - ur. 1945, abolwentka PWSSP w Poznaniu, najbardziej znana jako autorka "Jeżycjady", mężatka, matka czworga dzieci, pasja: hodowla róż w ogródku, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Gniazda

Zawsze zielona

Boży Pomyleńcy

Szkiełko

Zimna wiosna


komentarze



Facebook