Być użytecznym
Prz 31,10-13.19-20.30-31 Ps 128 1 Tes 5,1-6 Mt 25,14-30

Sługa, który zakopał talent i potem został ukarany przez swojego pana, mówi, że nie oddał talentu do banku ze strachu. To oddanie do banku było minimum koniecznym do tego, by pomnożyć talent. Sługa nie wykonał jednak nawet tego najdrobniejszego wysiłku. Ewangelia pokazuje, że właściciel był zły na niego przede wszystkim z tego powodu. Nie brałbym na serio tłumaczenia sługi, że zakopał talent ze strachu. To klasyczna racjonalizacja. Pamiętam, że kiedy byłem w liceum i chcieliśmy uniknąć klasówki, to wmawialiśmy nadwrażliwemu nauczycielowi, że się go boimy. On, przerażony, rezygnował ze swoich planów. Dlatego warto dobrze się zastanowić, jakie były realne motywy postępowania nieużytecznego sługi.

Sądzę, że powodem jego decyzji mogło być to, że uważał, iż dostał mało. Albo, mówiąc dokładniej, że dostał mniej od innych. „Gdybym dostał pięć talentów, jak tamten, to dopiero bym pokazał, na co mnie stać, a tak to robota nie ma w ogóle sensu”. Dla niego świat składał się z samych szczęściarzy, którym się pofarciło. Jedyny biedny to on. No future. „Gdybym pochodził z lepszej rodziny, gdybym miał bogatszych rodziców, gdyby nauczyli mnie porządnie języków, gdybym miał słuch muzyczny, gdybym nie miał pod górkę do szkoły, wtedy bym pokazał”. Ewangelia obnaża absurd tej logiki.

Róbmy to, co mamy zrobić, na naszą miarę, według naszych możliwości, ale dajmy z siebie wszystko. Genialnie Ewangelia nazywa tego sługę „nieużytecznym”. Nie chodzi o to, byśmy zrobili w życiu nie wiadomo co, ale o to, byśmy byli choć trochę użyteczni. A w tym celu nie trzeba napisać dziewięciu symfonii i zdobyć Mount Everestu. Nie wszystkim jest to dane, większości z nas pisane jest raczej zaśpiewanie pieśni w kościele i zdobycie Giewontu. Ale jeśli dlatego, że Beethoven napisał dziewięć genialnych symfonii, a Kukuczka zdobył Mount Everest, uznamy, że nie ma sensu śpiewać w kościele, i nie będzie nam się chciało wchodzić na Giewont, to jesteśmy w tragicznym położeniu. „Być użytecznym” nie brzmi poetycko, ale jest dobrym pomysłem na życie. Może jeśli zrobimy kilka drobnych użytecznych rzeczy w życiu, to usłyszymy kiedyś: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”.


Mateusz Przanowski OP - ur. 1974, dominikanin, doktor teologii UKSW, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów w Krakowie, założyciel Dominikańskiego Studium Filozofii i Teologii, dyrektor Instytutu Tomistycznego. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DZIEWICZE POCZĘCIE CHRYSTUSA

OWCE MIĘDZY WILKI

DOSKONAŁA MIŁOŚĆ USUWA LĘK

NASZA MOC TAM NIE SIĘGA

WYTRWAŁOŚĆ


komentarze



Facebook