Pamięć i zapomnienie

Mój drogi Kasjelu,

niezwykle mnie cieszy wszystko, o czym piszesz. Fakt, że Twój podopieczny przejął się kimś innym niż on sam, zdecydowanie urealnił zarówno jego modlitwy, jak i kontakt z naszym Panem. Tak to już jakoś jest. Poza tym wydaje się, że on rzeczywiście zauważył, iż może istnieć ktoś tak piękny i dobry, że warto mu poświęcić więcej uwagi niż sobie samemu. To naprawdę wielkie odkrycie dla Twojego podopiecznego. Trudno się dziwić – ta dziewczyna jest rzeczywiście niezwykła. Zwróć tylko, proszę, baczną uwagę na jedno niebezpieczeństwo. Musisz mieć świadomość, że nie jest prostą sztuką przeprowadzenie człowieka z egoizmu do miłości. Nawet jeżeli po raz pierwszy w życiu Twój podopieczny bał się o kogoś innego niż on sam i o kogoś innego się martwił, nasza bitwa nie jest jeszcze wygrana. Co prawda mury obronne jego spiżowego „ja” zostały już nadwątlone, ale to jeszcze nie koniec. Nasi upadli bracia opracowali i doprowadzili do perfekcji przewrotną, ale niezwykle skuteczną metodę obracania wniwecz nawet tak dobrych poruszeń ludzkich serc, jakie obserwujesz teraz u swojego podopiecznego. Czy nie zauważyłeś, że nawet wtedy, gdy odwiedził ją w szpitalu i ślęczał przy jej łóżku, przeszła mu przez głowę, być może niewyraźna jeszcze, ale już całkiem pociągająca myśl: „Jakiż ja jestem wrażliwy…”. Od kiedy nasza urocza pacjentka czuje się lepiej i Twój podopieczny coraz mniej się o nią musi martwić, coraz bardziej zaczyna podziwiać siebie i swoje współczucie. W z (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Janusz Pyda OP - ur. 1980, dominikanin, absolwent filozofii UJ i teologii PAT. Duszpasterz akademicki w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PO SPOWIEDZI

KRÓL JEST NAGI

Zadziwienie Pana Boga

Nauka ściągania masek

Niech da tyle, ile ma


komentarze



Facebook