Ten Obcy

Mroczny rycerz scen. i reż. Christopher Nolan wyst. Christian Bale, Heath Leder, Gary Oldman i inni USA 2008

Świat Batmana się komplikuje, ale wszystko wskazuje na to, że działać będzie musiał tak, jakby wszystko pozostało po staremu. Życiowe motto Księcia Saliny jest wciąż aktualne. Szkoda, że nie dożył tego Karol Irzykowski. Pewnie byłby entuzjastą komiksowych ekranizacji, może nawet tych o Batmanie. Pisał przed laty, że „żywiołem kina jest widzialność obcowania człowieka z materią”. Temu widowisku, które pod względem technicznym jest produktem najwyższej klasy, przyklasnąłby z radością, bo definicję gatunku spełnia, w całej rozciągłości. Czy to wystarczy? Czy chodzi tylko o dwie godziny niezobowiązującej rozrywki? Przekornie powiedzmy, że chyba tak. „Chyba”, bo zwykle papierowy świat Gotham City tym razem ma w sobie zaskakująco mało z komiksowej fantazji. Ulice dziwnie przypominają Nowy Jork, a liczne grono postaci – chińskich mafiosów i terrorystów – podobne jest do tych, które zaludniają telewizyjne ekrany wiadomości. Stąd i przypuszczenie, że rezygnacja z fikcyjności filmowego świata ujawnia nam jakąś aktualną prawdę o świecie współczesnym.

Zacznijmy od początku. Przyjmijmy, że w komiksowej przestrzeni zderzają się ze sobą dwa przeciwstawne żywioły: cywilizacja i natura. W tę opozycję wpisane są trzy grupy postaci. Po stronie cywilizacji sytuowaliby się mieszkańcy miasta. Po stronie natury – czarne charaktery i społeczni wyrzutko (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,

Lenistwo


komentarze



Facebook