Niech da tyle, ile ma

Mój drogi Kasjelu,

problemy z modlitwą Twojego podopiecznego naprawdę nie wynikają z braku umiejętności w tej materii. Wiem, on twierdzi, że nie potrafi się modlić, ale uwierz mi na słowo – nie to jest trudnością. Przecież w ich sercach sam Duch jest nauczycielem modlitwy i, co ważniejsze, jest też Tym, który się modli. Jeśli tylko trwają w łasce, wystarczy przecież, że się do Niego przyłączą, a On sam wszystkiego ich nauczy. Z tego, co udało mi się zauważyć, kłopoty z modlitwą naszych ludzkich przyjaciół mają zwykle jedną z dwóch bardzo prostych przyczyn: słabą wolę albo pychę. Nie znam dobrze Twojego podopiecznego, ale wydaje mi się, że modlitwa sprawia mu problemy raczej z powodu wybujałych ambicji, a nie z powodu nieumiejętności wzięcia się w garść. Mogę się mylić, więc sam dobrze mu się przyjrzyj. Przede wszystkim nie wiem, czy zwróciłeś uwagę, że zasada, którą przyjął w swoim życiu modlitwy, to „wszystko albo nic”. Nie modlił się już ładnych kilka dni, bo powiedział sobie: „Albo będę miał czas na modlitwę długą, solidną, osobistą i w pełnym skupieniu, albo nie będę – jak to określa – klepał paciorka”. To mniej więcej tak, jakby stwierdził, że nie będzie nikomu mówił „dzień dobry” aż do czasu, gdy dostanie urlop i będzie miał czas na długą i uważną rozmowę ze wszystkimi. Zasada „wszystko albo nic” ma zabójcze skutki dla modlitwy. Ponieważ ludzie rzadko czują, że mogą się pomodlić solidnie i wystarczająco długo, nie m (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Janusz Pyda OP - ur. 1980, dominikanin, absolwent filozofii UJ i teologii PAT. Duszpasterz akademicki w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Nauka ściągania masek

Nie zaczynajmy budować od dachu

PRZEWODNIK PO STANACH CHOROBOWYCH

PIĘĆ WARUNKÓW PRZYJAŹNI

GROBY POBIELANE


komentarze



Facebook