Diament

Zamieszkać w dojo. Niczego, co zbędne. Drewniana podłoga, równie wygodna i do ćwiczeń, i do spania. Do ćwiczeń prosty ubiór – dobok, karategi – nic, co miałoby cokolwiek wspólnego z kieszeniami, modą, czasem. Portret nauczyciela, a przed nim wazon z kwiatami. Na białym papierze kaligrafia z myślą mistrza. Jedną. Na całe życie. Jej sens przyjdzie sam po latach ciężkich i monotonnych ćwiczeń. Wtedy, gdy brakło sił, gdy umysł przestawał pracować, zrozumienie zbliżało się wraz z przekraczaniem kolejnych słabości. „Wszystkie egoistyczne żądze powinny być spalone w łagodzących płomieniach ciężkiego treningu” (Masutatsu Oyama). Nic więcej. Nic z nadzwyczajności. Zlany potem, z bolącymi pięściami, z piekącymi stopami, wsłuchuję się we własne ciało. Dudni serce. Powietrze odzyskuje swój smak. We mnie – wielka cisza.

Młody Las

Sztuki walki narodziły się w świątyni. W świątyni ciała.

Według legendy, przybyły do klasztoru Shaolin hinduski mnich Bodhidharma miał być zdruzgotany kondycją fizyczną chińskich mnichów. Mieszkańcy klasztoru nie mogli się skupić na wykładach. Nieporadni podczas podróży, często stawali się celem ataków grasujących na drogach rabusiów. Nadto zasypiali podczas medytacji. Jeśli chodzi o system ćwiczeń Bodhidharmy, do dziś nie ma pewności: bardziej medytacja w ruchu czy prawdziwy system walki? Nie wyjdziemy poza legendę, lecz rozmyślając o niej, musimy pamiętać o tym, że i Bodhidharma zasnął podczas medyt (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marcin Cielecki - ur. 1979, poeta i eseista. Autor zbioru esejów "Miasto wewnętrzne" oraz książek poetyckich "Ostatnie Królestwo" i "Czas przycinania winnic". Mieszka w Olsztynie z żoną i dwoma synami. Strzela z łuku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Między pewnością a nadzieją

TAM I Z POWROTEM

BÓG OSWOJONY

"Przeznaczenie" Adolphe'a Gesché

Żadnych okoliczności łagodzących


komentarze



Facebook