Archwium > Numer 418 (06/2008) > Opowiadanie > Człowiek z drzewa

Człowiek z drzewa

W zeszłym roku zmarła moja matka. Miała 82 lata. Zmarła, w jej przypadku, jest określeniem nieodpowiednim. Uśmiechnęła się i przestała oddychać. Błogosławiona śmierć. Przeżyła ojca o czterdzieści jeden lat. Kiedy zmarł, miała czterdzieści jeden, a więc dokładnie połowę życia przed sobą. Tata na łożu śmierci nakazywał jej powtórnie wyjść za mąż, ale to nie mieściło się w jej katolickiej wizji świata czy raczej wieczności. Co miałaby począć z dwoma mężami w niebie? Jak spojrzałaby Felkowi w oczy, choć to on ją zobowiązywał do poszukania swego następcy?

Zająłem w domu jego miejsce. Czy dlatego zostałem starym kawalerem? Powiedzmy, nie rozwinąłem skrzydeł, choć kilka razy zrywałem się do lotu. Nie obwiniam nikogo, że nie doszedłem do ołtarza. Ani niedoszłych żon, ani siebie, a najmniej matkę. W żaden sposób mnie nie pętała, nie więziła. Wręcz zachęcała do poszukania synowej. Tak było mi zapisane w górze. Byłem szczęśliwy. Pochłaniała mnie praca zawodowa. Nawet nie zauważyłem, że przekroczyłem pewne limity wiekowe na założenie rodziny. Zresztą wszystko jeszcze może się zdarzyć. Moja matka chrzestna wyszła za mąż, mając 72 lata, i od tamtej pory korzystała z wszelkich uciech przynależnych młodym małżonkom. I to nieprawda, że człowiek w pewnym wieku nie potrafi się już zmienić, nagiąć do drugiego. Ciotka robiła po ślubie rzeczy, które były zaprzeczeniem jej wszelkich cnót staropanieńskich.

Po śmierci matki byłem wolny. Teraz już na pewno mogłem pokierować swoim życiem, jak chciałem. Jednak moim (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jan Grzegorczyk - pisarz, w latach 1982-2011 roku redaktor miesięcznika "W drodze". Wydał m.in. "Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie", pięcioksiąg "Przypadki księdza Grosera", opowiadania "Niebo dla akrobaty", powieści "Chaszcze i Puszczyk". Jego ostatnią książką jest Święty i błazen, rozmowa z Janem Górą, która jest swoistym testamentem ojca Jana. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Kiedy z nieba zstępuje anarchia

Bóg stworzył słońce i księży

Żeby się ludzie pośmiali

Kelnereczka

"Tata kupi mi auto..."


komentarze



Facebook