Milion złotych
Iz 49,14-15 Ps 62 1 Kor 4,1-5 Mt 6,24-34

„Co byś zrobił, gdybyś wygrał milion złotych? Co kupiłbyś najpierw? Na co przeznaczyłbyś te pieniądze?”. Takie pytania często się pojawiają w różnego rodzaju kwizach telewizyjnych bądź kwestionariuszach prasowych. Odpowiedź na nie ma pomóc nakreślić psychologiczną sylwetkę odbiorcy. Pomijając ten – dość karykaturalny – kontekst, może warto sobie je dziś zadać. Jaka jest pierwsza myśl, która przychodzi ci do głowy? Jakie jest pierwsze pragnienie, które taka kwota mogłaby zaspokoić? Co jest marzeniem, na którego realizację cię nie stać? Po części byłyby to pewnie dobra materialne, których brak nieustannie odczuwamy. Może jakieś luksusy, za którymi mniej lub bardziej skrycie tęsknimy. A może zwykłe potrzeby rodzinne, takie, które sprawiają, że życie jest mniej stresujące i spokojniejsze. Myślę, że warto szczerze poszukać pierwszej myśli, która przychodzi do głowy. Dlaczego? Bo dzisiejsza ewangelia mówi, że pierwszą naszą myślą, pierwszym marzeniem, pierwszą tęsknotą powinno być Boże królestwo. I tylko ono. Czy taka była nasza pierwsza myśl? Moja, niestety, nie.

Czy to znaczy, że wszystkie te rzeczy, których pragniemy, wszystkie marzenia o dobrym i dostatnim życiu są złe? Oczywiście, że nie. Jednak ważne jest tu malutkie słowo, którego Pan Jezus dziś używa: zbytnio. Nie idzie o to, aby o sprawy życia codziennego się nie troszczyć, nie idzie o to, aby nie pracować, aby nie szukać godnego poziomu życia. O tym Pan Jezus nie mówi. Chodzi o to, żeby nie troszczyć się o te sprawy zbytnio. Mała różnica, ale jak wiemy z telewizyjnych reklam: „prawie” robi wielką różnicę. Jeżeli nasza pierwsza odpowiedź na pytanie postawione na początku jest inna niż Boże królestwo, to znaczy, że jest coś, o co troszczymy się zbytnio. I to coś jest naszym panem, naszym władcą.

Wszystkie przykłady, które Pan Jezus podaje dzisiaj, aby zobrazować absurdalność zbytniej troski o sprawy dnia codziennego, przez swoją prostotę i wręcz dziecinność, przywodzą mi na myśl kogoś, kto nie może się nadziwić, że nie dostrzegamy spraw oczywistych: skoro stworzył nas Bóg, który jest samą miłością, to jakżesz mógłby się nami nie zaopiekować? Skoro taką wartość mają dla Niego rzeczy trwające zaledwie chwilę, to jak nieporównanie więcej troszczyć się musi o najdoskonalsze i ukochane swoje dzieło, którym my jesteśmy? Czy stać nas na taką prostolinijną postawę? Na taką ufność? Taką pewność co do naszego Boga? Jeśli troska o Niego jest naszą pierwszą sprawą, tak będzie. Jeśli nie, to znaczy, że o coś troszczymy się niepotrzebnie. Zbytnio po prostu.


Adam Szustak OP - ur. 1978, dominikanin, wędrowny kaznodzieja, przez kilka lat duszpasterz akademicki krakowskiej "Beczki", prowadzi stronę www.langustanapalmie.pl, mieszka w Łodzi. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ŻÓŁW I KOGUT

PRZECIERANIE OCZU

Za pierwszym razem?

ZAWROTNA KARIERA PIECZONEJ RYBY

ŚWIĘTY PLAGIAT


komentarze



Facebook