Powoli wiązać buty
Dz 2,14a.36-41 Ps 23 1 P 2,20b-25 J 10,1-10

List pewnej mamy o perypetiach ze znalezieniem miejsca w Kościele dla niepełnosprawnej córki przypomniał mi początki mojego kapłaństwa. Ania, która pracowała w Domu Opieki Społecznej na Łanowej w Krakowie, przyszła prosić o przygotowanie niepełnosprawnych chłopców do Komunii. Nie bardzo wiedziałem jak, ale dla młodego księdza wszystko jest do zrobienia. Inspiracje do kazań czerpałem wtedy z Jeana Vaniera. To był rok 1995, niektóre strony jego książki Jezus – dar miłości zdążyły już od tego czasu pożółknąć. Sprawdzam podkreślenia, w jednym miejscu wskazują objaśnienie „głębokiego wzruszenia Jezusa”: „greckie słowo »splanchna« oznacza także fizyczne poruszenie. To głębokie uczucie, powodujące gwałtowny skurcz żołądka. Jezus jest fizycznie i uczuciowo poruszony przez cierpienie”.

Vaniera nazywałem prorokiem. Znałem jego opowieść o pierwszej pielgrzymce osób niepełnosprawnych do Lourdes. Policję całego dystryktu postawiono wtedy na nogi, bo „przyjeżdżają wariaci”. Ile trzeba wdzięczności dla tego człowieka! Dzięki jego zaangażowaniu od tamtych dni nie traktujemy podobnych wydarzeń jak przybycia kibiców na mecz podwyższonego ryzyka.

Spotkałem go osobiście w zeszłym roku. Prowadził w Polsce rekolekcje adwentowe, byliśmy umówieni na wywiad po konferencji prasowej. Na spotkanie z dziennikarzami przyszedł z niepełnosprawną dziewczyną. Powoli dobierała słowa, a w sali wisiało napięcie. Dziennikarze rwali się do zadawania pytań prorokowi. On się uśmiechał – ona szukała słów, co chwila przerywając, aby zaczerpnąć oddech.

Nie wiem, czy Jezus miał twarz podobną do Jeana Vaniera. W nim dotykam jednak Ewangelii o Dobrym Pasterzu. Owce znają głos pasterza, czują się bezpiecznie. Tak bardzo, że są w stanie stanąć naprzeciw pośpiechu świata i drżącym głosem opowiadać o szczęściu we wspólnocie.

Dobry pasterz, rodzic, szlachetny opiekun, wychowawca, ksiądz. Najważniejszy dar, jaki ma przekazać, to poczucie bezpieczeństwa. W obecności jego głosu można przenosić góry własnego strachu. Czytam w niedawno wydanej książce Mężczyźni i ich sekrety: „Który ojciec nie modli się o cierpliwość, kiedy obserwuje i czeka, aż jego czterolatek powoli i uważnie zawiąże sobie buciki, gdy w tym czasie jego tata już spóźnił się do pracy”. A im bardziej się modli, tym bardziej podobny jest do Dobrego Pasterza – w jego cierpliwości dziecko dotyka Jezusa.


Wojciech Prus OP - ur. 1964, dominikanin, doktor patrologii, studiował w Krakowie i Rzymie, przez osiem lat był dyrektorem Wydawnictwa "W drodze", obecnie jest duszpasterzem wspólnoty Lednica 2000. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Kobieta, polityk, mistyk

Mapa pielgrzymów

Święci o upadłych

Przyodziej nagość moją

O CIERPLIWOŚCI BOGA I DOJRZAŁOŚCI CZŁOWIEKA


komentarze



Facebook