W urnowym gaju

Podczas niedawnego pobytu w Bratysławie postanowiliśmy wspólnie z Piotrem Semką odwiedzić Mariankę – jedno z najważniejszych sanktuariów maryjnych na Słowacji, znane także pod nazwą Marienthal. Pożyczyliśmy samochód od miejscowych franciszkanów i ruszyliśmy w drogę. W pewnym momencie dostrzegliśmy drogowskaz z napisem „Urnovy haj”. Tak nas to zaciekawiło, że skręciliśmy w prawo, by zobaczyć na własne oczy, czym jest ów urnowy gaj.

Wkrótce znaleźliśmy się na położonym w lasku cmentarzu, którego centralnym punktem było wybudowane na wzgórzu krematorium. Pierwsze, co nas uderzyło, to brak krzyży – i to nie tylko na grobach, gdzie dominowały płaskie kamienne płytki, ale także brak linii prostopadłych w kompozycji przestrzennej cmentarza. Ten, kto projektował ową nekropolię, zadał sobie wiele trudu, by w topografii obiektu nigdzie nie pojawiło się nawet skojarzenie z symboliką krzyża – nie było alejek przecinających się pod kątem prostym, wszystkie natomiast wiły się dziwnymi serpentynami, tworząc esyfloresy i przypominając mapy dorzeczy z rzekami i licznymi dopływami.   Najbardziej przygnębiające wrażenie zrobiła na nas jednak „rozptylova luka”, czyli łączka, na której rozsypywane są skremowane prochy zmarłych. Jej centralnym miejscem był bowiem wielki czarny obelisk przedstawiający wycelowanego w niebo fallusa.

Była to moja druga wizyta w tego typu przybytku. Dwa lata temu odwiedziłem cmentarz w Sztokholmie, (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Grzegorz Górny - ur. 1969, redaktor naczelny kwartalnika "Fronda", publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

"Moment ginekologiczny" w Księdze Rodzaju

Do czego może służyć kościół

Cud

Drogi krzyżowe

Post, czyli szczęście


komentarze



Facebook