Jak trwoga, to do Boga
Rdz 2,7-9 Ps 51 Rz 5,12-19 Mt 4,1-11

Może warto zmienić spojrzenie na przysłowie „jak trwoga, to do Boga”? Zwykło się je wypowiadać z krytyczną nutą w głosie, jeśli ktoś ma trudności z codziennym pamiętaniem o Bogu. Rozmyślam o tym, przypominając sobie, jak rok za rokiem Kościół rozpoczyna Wielki Post tą samą Ewangelią. Duch znowu wyprowadza Jezusa na pustynię. Słownik etymologiczny podaje, że pustynia to obszar pozbawiony widocznych przejawów życia. Kiedyś, w czasie rozmowy o kuszeniu Jezusa, ktoś powiedział, że pustynia to żużel, śmietnisko świata.

Łatwo o tym rozmyślać w zaciszu klasztornej celi, przy dyskretnym świetle lampy, gdy dobrze grzeją kaloryfery. Jednak pamiętam chwile z rekolekcji, które prowadziłem w seminarium w Drohiczynie. Stary, pojezuicki budynek stróżuje tam na skarpie, nad wijącym się w dole Bugiem. Wtedy atakował go lodem wściekły mróz. Z księdzem Jarkiem, ojcem duchownym seminarium, kilka razy wybraliśmy się na wycieczkę, między innymi na świętą dla prawosławnych Górę Grabarkę. Któregoś popołudnia pojechaliśmy do znajomych dominikanek do Bielska Podlaskiego. Mieliśmy wrócić na wieczorną naukę rekolekcyjną. Ciemno już było, gdyśmy zbierali się w drogę powrotną. Kilka chwil po wyjeździe z miasta wiatr sypnął gęstym śniegiem. W parę minut zupełnie zabielił drogę. Rzadko mijały nas samochody, wokół żadnych świateł, jechaliśmy w całkowitej pustce. Reflektory odbijały się od coraz większych płatów, nie było wiadomo, czy lepiej włączać krótkie czy długie światła. Droga się gubiła, wytężaliśmy wzrok. Strach było jechać.

Wtedy zaczęliśmy odmawiać Różaniec. Płynęły kolejne zdrowaśki, a ja myślałem, jak by to było wysiąść z samochodu. Opuścić bezpieczną przestrzeń i wejść w zimną, straszną pustkę. A ile takich chwil przydarza się człowiekowi, że musi wejść w obszar pozbawiony przejawów życia? Dlatego nazywam pierwszą niedzielę Postu czasem współczucia. Wraca rok za rokiem, żeby zbierać pamięć o tych, którzy żyją w ciemności. Nie tak rzadko zdarza się przecież, że komuś strach jest żyć.

Jezus atakowany podszeptami diabła, ucieka się do Boga. Cytuje słowa Pisma Świętego, zasłania się nimi jak tarczą. Kiedy ktoś jest atakowany przez ciemność, bywa, że wszystkie zdolności odnajdywania sensu się wyczerpują, a pozostaje jedynie myśl, że przecież jest Bóg. I tylko ta myśl pozwala zupełnie nie stracić nadziei. Dlatego w niedzielę współczucia warto inaczej przeczytać przysłowie „jak trwoga, to do Boga”. Znacznie lepiej brzmią bowiem słowa: jak trwoga, to do kogo, jak nie do Boga.


Wojciech Prus OP - ur. 1964, dominikanin, doktor patrologii, studiował w Krakowie i Rzymie, przez osiem lat był dyrektorem Wydawnictwa "W drodze", obecnie jest duszpasterzem wspólnoty Lednica 2000. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

OJCZE NASZ

Różaniec Basi

Przyodziej nagość moją

Gdy zacnych ludzi stać na złe rzeczy

TANIEC RADOŚCI


komentarze



Facebook