Komu można zaufać
Iz 49,3.5-6 Ps 40 1 Kor 1,1-3 J 1,29-34

Nieraz z paniką w oczach czekamy na wypowiedź kogoś ważnego, kto nam powie, czy to, co widzimy, jest dobre czy złe. Takie poszukiwanie mistrzów ma jednak różne odcienie, nierzadko może być świadectwem wewnętrznej słabości, niewolniczego ducha. Po katastrofie w Raju człowiek stał się „niewolnikiem grzechu” i co gorsza dostrzegł dobre tego strony. Czy nie jest wygodnie oddać swoją wolność za cenę na przykład bezpieczeństwa? Bezpieczeństwo za wolność to dla wielu bardzo opłacalna transakcja. Niesłychanie łatwo jest zrzec się wolności na tym świecie. Oddać wolność na rzecz silniejszych jest pokusą trudną do odparcia. Gdy jednak ten niewolniczy duch natrafi na kogoś, kto jest ukrytym wilkiem w owczej skórze, kto lubi panować, rozkazywać i „meblować ludziom głowy”, to już blisko do tragedii. Kiedy zniewolony przez taki „autorytet” dostrzeże wreszcie wilczy ogon i zęby, będzie już pobity, osłabiony, a trucizna, którą poił go wilk, nieraz jeszcze da o sobie znać. Toteż spotkanie kogoś, kogo możemy nazwać mistrzem czy też autorytetem z prawdziwego zdarzenia, jest wydarzeniem niesłychanej wagi w naszym życiu.

Dzisiejsza Ewangelia przedstawia nam spotkanie Jana Chrzciciela z Jezusem. Jan rozpoznaje w Jezusie Najwyższy Autorytet, Mistrza i Nauczyciela, którego nadejście przygotowywał. Podziwiajmy dziś trafność rozeznania Jana. Odnalazł prawdziwego Mistrza, nie dał się zwieść nikomu innemu, a przecież podających się za zbawicieli było wtedy sporo. Jan, choć otwarty na znaki od Boga, był również człowiekiem trzeźwym, kierował się rozumnym rozeznaniem. Może być dla nas patronem nie tylko przyjęcia Chrystusa za Mistrza, ale również rozeznawania, komu z ludzi możemy powierzać nasze myśli, sprawy i problemy.

Co pozwoliło Janowi rozpoznać w Jezusie prawdziwego Mistrza? Oprócz znaku gołębicy Ewangelia podsuwa nam dzisiaj inne jeszcze kryterium rozeznawania. Prawdziwy autorytet musi mieć w sobie odblask pokory Chrystusa – Baranka Bożego. Do Jana Chrzciciela nie przemawiały fanfary autokreacji. Jeśli ktoś domaga się dla siebie przede wszystkim chwały i poklasku, nigdy nie będzie autentycznym autorytetem. Jak bardzo potrzebujemy zdolności do rozeznawania w tej dziedzinie, jak bardzo potrzebujemy wstawiennictwa Jana Chrzciciela.


Mateusz Przanowski OP - ur. 1974, dominikanin, doktor teologii UKSW, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów w Krakowie, założyciel Dominikańskiego Studium Filozofii i Teologii, dyrektor Instytutu Tomistycznego. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Zanim zaczniemy krytykować Kościół

Większe dzieło

TWARDE SERCE FARAONA

KIEDY MODLITWA NUDZI

CZY KATOLIKOWI WOLNO NIE ZGADZAĆ SIĘ Z PAPIEŻEM?


komentarze



Facebook