Słuchać głosu Pana
Iz 11,1-10 Ps 72 Rz 15,4-9 Mt 3,1-12

Podczas adwentu często słyszymy wezwanie: nawróćcie się, przygotujcie drogę Panu. Kaznodzieje zachęcają nas do dobrego przygotowania się na narodzenie Pana Jezusa nie tylko w Betlejem, ale także w sercu każdego z nas. W jaki sposób zatem Chrystus może się w nas narodzić?

Uczestniczyłem kiedyś w dyskusji filozoficznej na temat ludzkiego poznania. Rozmawialiśmy o tym, czy poznanie człowieka, na przykład słuchanie lub patrzenie, jest pasywne, polega jedynie na biernym odbiorze tego, co się widzi lub słyszy, czy raczej wymaga aktywności, twórczego przekształcania materiału dostarczanego przez zmysły. W konkluzji skłoniliśmy się ku tej drugiej tezie.

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na wernisażu znanego artysty malarza. Wokół tłum ludzi, zewsząd dobiegają fragmenty rozmów, w tle przytłumione dźwięki muzyki. W oddali widać różnych znajomych, z którymi chcemy się przywitać. Na ścianach wiszą obrazy, które kuszą, aby obejrzeć je dokładniej. I w tej sytuacji nasz znajomy, niewidziany od kilku miesięcy opowiada, co u niego słychać. Poznawczo mamy do wyboru kilka możliwości: możemy słuchać znajomego i aktywnie prowadzić z nim rozmowę albo jedynie udawać, a tak naprawdę podsłuchiwać, o czy rozmawiają sąsiedzi. Możemy kątem oka patrzeć na obrazy lub innych ludzi i nie słuchać, cierpliwie czekając, kiedy znajomy skończy nas zanudzać historią remontu swojego mieszkania i będziemy mogli przywitać się z przyjacielem. Okazuje się, że żeby uczestniczyć w rozmowie, musimy tego chcieć i robić to aktywnie. Musimy wybrać określony rodzaj nastawienia i percepcji, nawet jeśli tylko ograniczamy się do potakującego kiwania głową.

„Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu”, wołał święty Jan Chrzciciel. Jak przygotować drogę Panu? Przede wszystkim słuchać Słowa Bożego. Wziąć do ręki Ewangelię, nastawić się, nastroić, nakierować uwagę, otworzyć serce, być gotowym przyjąć Słowo. Wiele rzeczy nas rozprasza: lęk o siebie, troski rodzinne, zmartwienia w pracy, przywiązanie do grzechu, pośpiech dnia codziennego, pragnienie posiadania różnych rzeczy, pęd do rozrywki… Pozornie nie wymaga się od nas wiele, wystarczy tylko uważnie słuchać. Ale uważne słuchanie wymaga wysiłku. Jednak tylko wtedy Chrystus się rodzi, Pan przychodzi przygotowaną drogą.


Grzegorz Chrzanowski OP - ur. 1965, dominikanin. Wykładowca filozofii w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów oraz na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

WŁADZA STĄPANIA PO WĘŻACH I SKORPIONACH

O przyjaźni

Dlaczego Bóg nie jest wszechmocny?

Bóg żywych

Coś całkiem zwyczajnego


komentarze



Facebook