Archwium > Numer 412 (12/2007) > Dominikanie na niedziele > Może się narodzić wszędzie

Może się narodzić wszędzie
Iz 9,1-3.5-6 Ps 96 Tt 2,11-14 Łk 2,1-14

Jezus, Syn Boży, narodził się w Betlejem, to znaczy, że może się narodzić wszędzie. „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich” (Mi 5,1).

Szczególnie przeżyłem to w małej wiosce na Roztoczu, w Prusiach, leżącej przy samej granicy z Ukrainą. Mała cerkiew, która stała się kościołem katolickim, z wielkimi szparami przepuszczającymi mroźne zimno. Jest to kościółek pw. Narodzenia Pana Jezusa. W jego ołtarzu umieszczono wzruszający obraz ukazujący kobietę sprawdzającą dłonią temperaturę wody przed kąpielą małego Jezusa.

Odkąd Bóg stał się człowiekiem, wszystko, co ludzkie, nabrało znaczenia. I ręce, i oczy, i gesty i ich brak. „On, Syn Boży, przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękoma pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem kochał”.

Jezus, rodząc się, przynosi „radość wielką” i nowe życie, ale także cierpienie i krzyż, „a Twoją duszę miecz przeniknie – aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.

Anioł Ślązak, mistyk z XIV wieku, zapisał: „Jeśliby Chrystus w Betlejem był po tysiąckroć zrodzony, / A nie w tobie, na wieki pozostałbyś zgubiony… / Krzyż na Golgocie nie uwolni cię od złego, / Jeśli najpierw nie stanie w środku serca twego”.

Wszystko, co dzieje się tej nocy, dotyka naszego życia, mojego życia. Bóg zrodzony we mnie i krzyż w środku serca mego to budzenie się wiary czy też nawrócenie, a także codzienne zmaganie się o życie Boże i ludzkie we mnie i wokół mnie.

Jezus, Syn Boży, narodził się w Betlejem, to znaczy, że może się narodzić wszędzie, także w albańskim więzieniu.

„W noc Bożego Narodzenia umieszczono mnie w ubikacji, na drugim piętrze więzienia, gdzie kazano mi się rozebrać i zawieszono na sznurze przeciągniętym pod pachami. Byłem nagi, zaledwie dotykałem ziemi końcami palców. Powoli, nieubłaganie traciłem czucie. Zimno ogarniało stopniowo całe ciało, a kiedy doszło do piersi i serce zaczynało odmawiać posłuszeństwa, wydałem okrzyk rozpaczy. Przybiegli moi oprawcy, ściągnęli mnie i skatowali kopniakami. Tamtej nocy i w tamtym miejscu, w osamotnieniu tej pierwszej tortury przeżyłem prawdziwy sens Wcielenia i Krzyża. (…) Nigdy nie żywiłem urazy do tych, którzy, po ludzku mówiąc, ukradli mi życie. Po uwolnieniu spotkałem kiedyś przypadkiem na ulicy jednego z moich oprawców; ogarnęło mnie współczucie, podszedłem do niego i uścisnąłem go” (Anton Lula SJ).


Krzysztof Popławski OP - ur. 1964, dominikanin, przez trzy lata misjonarz na Tajwanie i w Chinach, w latach 2006?2014 prowincjał polskich dominikanów, obecnie jest socjuszem generała zakonu ds. Europy Wschodniej i Środkowej, autor m.in. "Roku taty" i "Oczka. Miniatur (anty)klerykalnych". Mieszka w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Uczniowie światłości

Początek drogi

Notatki niepotrzebnego księdza

Ktoś czeka?

Na Księżyc czy do Wieliczki?


komentarze



Facebook