Niewidoczne ziarnko
Ha 1,2-3;2,2-4 Ps 95 2 Tm 1,6-8.13-14 Łk 17,5-10

Kilka lat temu, komentując dzisiejszą Ewangelię, pokusiłem się o jej zobrazowanie z ambony. Schowałem do kieszeni habitu ziarnko gorczycy, żeby w odpowiedniej chwili pokazać młodzieży, jak małych rozmiarów jest to, co staje się z czasem wielkim schronieniem dla ptaków. Jakież było moje zakłopotanie, kiedy w czasie homilii, próbując wydobyć z kieszeni ziarnko, nie mogłem go odnaleźć. Zaczęły się nerwowe poszukiwania gorczycy, które wywołały politowanie i lekko cyniczny uśmiech na twarzy młodych ludzi, przypatrujących się z rozbawieniem moim nerwowym ruchom. W końcu, kiedy udało mi się wydobyć ziarnko, chwycić je w palce i z dumą pokazać zebranym na Mszy Świętej, nikt mi nie uwierzył, że cokolwiek mam w ręce. Pomimo moich zapewnień wszyscy wzięli to za dobry kaznodziejski chwyt. Na domiar złego, po Eucharystii podszedł do mnie pewien licealista, który ze śmiertelnie poważną miną powiedział, że nieźle zagrałem całą scenę, i na odchodne dodał: „Ale Ojciec naprawdę nie miał tego ziarnka, tak?”.

Podobnie jest w życiu z naszą wiarą. Początki i pewne jej etapy bywają marne, godne politowania, a czasem nawet śmiechu. Chwilami trudno ją pokazać innym, trudno zaświadczyć, udowodnić, że jest, że rośnie, że się rozwija. Bywa również, że brak jej wtedy właśnie, kiedy najbardziej nam jej potrzeba. Albo gaśnie wówczas, kiedy człowiek chciałby odpocząć w jej cieniu.

Dlatego trzeba dbać nie tylko o nią, ale także o jej odwagę. Odwagę proszenia o wiarę, kiedy ona niknie i ginie. Odwagę wołania o wiarę nawet wówczas, kiedy – jak wołał Habakuk – wydawać się może, że Pan nie słyszy i nas nie wspomaga. Warto, za przykładem św. Pawła, rozpalać złożone w nas charyzmaty, by wiara nie ustała. Trzeba odważnie wierzyć, skoro mamy w sobie Ducha – nie lęku i bojaźni – ale męstwa. Niech On przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. A my miejmy odwagę przyłączyć się do tego jęku wiary. Czas obumierającego ziarna wiary dzięki Jezusowi jest nowym narodzeniem, choć cichym i niewidocznym dla ludzkiego oka.


Michał Adamski OP - ur. 1977, dominikanin, przeor klasztoru św. Jacka w Warszawie. Autor książek "Przejść pustynię, czyli od rozpaczy do nadziei" (2006) oraz "Miłość, która się spóźnia" (W drodze, 2012). (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

MIERNY, BIERNY, ALE... WIERNY

BEZPIECZNY PORT

WIELKA RADOŚĆ MAŁYCH LUDZI

Daj się oblec

Bóg podaje rękę


komentarze



Facebook