Dano nam aż tyle

Katyń scen. Andrzej Wajda, Władysław Pasikowski, Przemysław Nowakowski, reż. Andrzej Wajda, wyst. Artur Żmijewski, Maja Ostaszewska, Andrzej Chyra i in., Polska 2007

Pamiętam wywiad Andrzeja Wajdy, w którym mówił, że najsmutniejszym świętem jest dla niego Wigilia. „W 1939 ojciec poszedł na front, potem już nigdy nie wrócił. Pierwsza wojenna Wigilia odbyła się bez niego. Miałem głębokie przeczucie, że ojciec już nigdy nie wróci, choć każda następna Wigilia była wyczekiwaniem. Potem dowiedzieliśmy się, co się stało w Katyniu”. Wielu mogłoby dopisać w tym miejscu swoją wersję wydarzeń. Dopisać rozdział do polskich dróg, losów splecionych z historią. Katyń to ważny punkt na tej drodze. Nie tylko przez pamięć o pomordowanych, ale i wołanie tych, którzy na tej drodze upadli. Wołanie o rekonstrukcję historii. By nie zmarnować ofiary.

W kadrze

Byłoby naiwnością pytać, dlaczego zginęli. Dlaczego ci, a nie inni. Choć przecież w horyzoncie pytania o polskie losy to ważne kwestie. We wspomnianym wywiadzie Wajda mówił, że „ojczyzna zawsze składa ofiarę z najlepszych. Że to jest jak ofiara Abrahama. Ofiara z tego co najcenniejsze, z własnego syna”. „Czy istnieje eschatologia narodu?” – pytał Jan Paweł II w Pamięci i tożsamości. I odpowiadał, że „naród ma sens wyłącznie historyczny. Eschatologiczne jest natomiast powołanie człowieka. Ono jednak rzutuje w jakiś spos&oacu (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Drodzy Czytelnicy

Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,


komentarze



Facebook