Sekret mesjański

Problem jest intrygujący: Dlaczego Panu Jezusowi – podczas Jego publicznej działalności – zależało na tym, ażeby spowolnić rozszerzanie się wieści, że On jest Mesjaszem?

Złe duchy świadkami Jezusa?

Owszem, nie ma nic intrygującego w tym, że Pan Jezus zakazywał złym duchom wyjawiać, kim On jest. „Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: Ty jesteś Syn Boży. Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały” (Mk 3,11n; por. 1,34; Łk 4,41).

Złe duchy gotowe były uznać Syna Bożego zapewne ze strachu; a może był to z ich strony element jakiejś podstępnej taktyki. Rzecz jasna, takich „apostołów” Pan Bóg nie potrzebuje, również dzisiaj. Naprawdę głoszą Ewangelię tylko ci, którym autentycznie zależy na tym, żeby kochać Boga, i którzy wydają dobre owoce swojej miłości do Niego.

Tajemnicze żądania Pana Jezusa

Dlaczego jednak Pan Jezus nie pozwalał rozgłaszać wieści o dokonywanych przez siebie cudach nawet tym, których uzdrawiał? „Uważaj, nie mów nikomu” – poleca uzdrowionemu z trądu (Mt 8,4; Mk 1,44; Łk 5,14). Świadkom uzdrowienia człowieka głuchoniemego „przykazał, żeby nikomu nie mówili” (Mk 7,36). Po przywróceniu wzroku dwom niewidomym „Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się o tym nikt nie dowie” (Mt 9,30).

Również po uzdrowieniu w szabat człowieka z uschłą ręką, „surowo im zabronił, żeby Go nie ujawniali” (Mt 12,16). Podobnie po wskrzeszeniu córki Jaira, „przykazał im z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział” (Mk 5,43; por. Łk 8,56).

O co chodziło Panu Jezusowi, kiedy nakazywał milczeć o dokonywanych przez siebie cudach? Szukając odpowiedzi na to pytanie, należy pamiętać, że mimo wszystko „wieść o Nim rozchodziła się po całej okolicznej krainie” (Mk 1,28; por. Mt 4,24; 9,26.31; Łk 4,14.37) i „wielkie mnóstwo ludu szło do Niego na wieść o wielkich Jego czynach” (Mk 3,8).

Sformułujmy wstępną hipotezę: Zakazując mówić o swoich cudach, może zwracał Pan Jezus uwagę na ich mesjański charakter? Świadkowie dokonywanych przez Niego uzdrowień zapewne dość spontanicznie widzieli w Nim przede wszystkim wyjątkowego lekarza. A przecież Jego misja była całkiem inna. On swoją nauką i cudami obwieszczał nadejście ery mesjańskiej.

Za hipotezą tą przemawiałby fakt, że Ewangeliści z wyraźną aprobatą wydobywają te wydarzenia, kiedy lud rozpoznawał w Jezusie nadzwyczajnego wysłańca Bożego. „Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój” – wielbią Boga świadkowie wskrzeszenia młodzieńca z Nain (Łk 7,16). Podobnie reagują ludzie na cud rozmnożenia chleba: „Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat” (J 6,14).

Co więcej, sam Jezus – chociaż zazwyczaj nie życzył sobie, by ludzie zbyt wiele mówili o Jego cudach – tak oto odpowiada na pytanie zadane Mu w imieniu Jana Chrzciciela, czy On jest „Tym, który ma przyjść”: „Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (Łk 7,22).

Apostołowie wtedy jeszcze niezdolni do świadczenia o Jezusie

Powyższego wyjaśnienia nie da się jednak odnieść do sytuacji, kiedy Pan Jezus nawet uczniom nakazywał zatrzymać tylko dla siebie tę prawdę, że On jest Mesjaszem. Ewangeliści odnotowali dwa niezwykle znaczące momenty, w których zażądał tego od apostołów. Po raz pierwszy pod Cezareą Filipową, kiedy Piotr wyznał Jego boskość i godność mesjańską. Bezpośrednio po niezwykle uroczystych słowach aprobaty dla wiary Piotra i ustanowieniu go prymasem Kościoła Ewangelista zapisał: „Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem” (Mt 16,20; por. Mk 8,30; Łk 9,21).

Drugi moment był nie mniej znaczący. Dopiero co uczniowie oglądali na Górze Przemienienia Jezusa przebóstwionego i właśnie wtedy, „gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie” (Mt 17,9; por. Mk 9,9; Łk 9,36).

Jak wyjaśnić ten zakaz? Przecież kogo jak kogo, ale uczniów przygotowywał Jezus do tego, żeby byli Jego świadkami i głosicielami Ewangelii. Rzecz w tym, że wtedy – mimo całego ich do Niego przywiązania – ich wyobrażenia o Nim jako Mesjaszu były jeszcze w wysokim stopniu niedojrzałe. Piotr, który dopiero przed chwilą wyznał: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego!”, był jeszcze zupełnie zamknięty na tajemnicę krzyża (por. Mt 16,21–23). Dwaj synowie Zebedeusza, chociaż byli świadkami Przemienienia, o królestwie mesjańskim myśleli jeszcze w kategoriach czysto doczesnych (por. Mt 20,20–23).

Co więcej, nawet po zmartwychwstaniu Chrystusa Pana uczniowie nie są w stanie zrozumieć, że celem Jego misji było wyzwolenie nas z niewoli grzechu i obdarzenie życiem wiecznym. W sam dzień wniebowstąpienia zadają Mu jeszcze pytanie, świadczące o tym, że wciąż bardzo niewiele rozumieli z Jego orędzia: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?” (Dz 1,6). Trzeba było dopiero daru Ducha Świętego, ażeby uczniowie zrozumieli naukę i dzieło swojego i naszego Mistrza i Zbawiciela (por. J 14,26).

Trzy niezmiennie aktualne przestrogi

I tak oto okazuje się, że temat sekretu mesjańskiego w Ewangeliach nie jest tylko ciekawostką historyczną. Zawiera się w nim przestroga – ogromnie ważna również dzisiaj – przed trzema sposobami jałowego głoszenia Chrystusa.

Także dzisiaj strzeż nas, Panie Jezu, przed głoszeniem Ciebie bez miłości, czy nawet w sposób manipulatorski. Dzisiaj możemy też stanąć wobec pokusy takiego traktowania Jezusowego orędzia, jak gdyby jego podstawowym celem było realizowanie potrzeb psychicznych albo spełnianie jakichś funkcji społecznych. I również w naszym pokoleniu można w swojej wierze w Chrystusa zapominać o tym, że naszym przeznaczeniem jest życie wieczne.

W ten sposób nasze przypatrywanie się sekretowi mesjańskiemu w Ewangeliach okazało się komentarzem do słów apostoła Pawła: „Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus” (1 Kor 12,3).


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Spowiedź przez Internet

Pan Jezus i Maria Magdalena

Kobieta w chrześcijaństwie

Zostałam ciężko ukarana za miłosierdzie

Bracia Pana Jezusa


komentarze



Facebook