Pochwała namiętności
2 Sm 12,1.7-10.13 Ps 32 Ga 2,16.19-21 Łk 7,36-8,3

Czytając o jawnogrzesznicy, która w domu faryzeusza Szymona łzami umyła nogi Jezusa i włosami je wytarła, stwierdziłem, że brawurowa fantazja bardziej przybliża do Boga niż schludne uporządkowanie. Jezus jednoznacznie zaakceptował egzaltację kobiety, a zdystansował się wobec uprzejmości mężczyzny. Słowa Mistrza wskazują, że tym, co najbardziej różni obie postaci, nie jest liczba i ciężar grzechów, nie jest nawet sposób ugoszczenia Jezusa, ale motywy, którymi kierują się w swoim postępowaniu: gorąca miłość staje naprzeciw chłodnej doskonałości.

„Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego”. Dlaczego? Bo „łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”. Bogactwo nie musi wcale mieć formy pieniędzy i innych dóbr tego świata. Bogatemu w dobre mniemanie o sobie i zaszczyty ze strony ludzi wcale nie jest łatwiej. Tymczasem rozpustnicy i złodzieje, prostytutki i bandyci wiedzą, ile warte są ich czyny, ale potrafią ogniście pożądać pieniędzy, seksu, władzy… Jeśli jawnogrzesznica pragnie wyzwolenia z grzechu, tęskni za wolnością całą sobą, bez miary, bez zwracania uwagi na to, co pomyślą inni. Grzeczny, przystrzyżony jak angielski trawnik faryzeusz nawet nie podejrzewa, że ma tyle energii, iż mógłby powiedzieć drzewu, by się wyrwało z korzeniami i rzuciło w morze. Gdyby opisana przez Łukasza kobieta nie była bezczelna, nie weszłaby do domu Szymona. Gdyby poprawnie kalkulowała szanse na odpuszczenie grzechów, wiedziałaby, że nie powinna dostąpić miłosierdzia. Gdyby kierowała się etykietą i dobrym smakiem, nie zrobiłaby przedstawienia na oczach zgromadzonych wokół Jezusa biesiadników. I w ten sposób straciłaby szansę na nowe życie, ugrzęzłaby w dotychczasowym upodleniu, do końca życia opłakiwałaby okazję, która przeszła jej koło nosa.

„Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust”. Co z tego wynika? „Królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je”, a nie rachityczne mimozy, które z wyższością patrzą na bujną wegetację dzikich roślin. Gleba, na której nie rośnie kąkol, która nie rodzi nawet chwastów, najprawdopodobniej okaże się niezdolna, by wydać plon, nawet jeśli zasieje się na niej ziarna wybornej pszenicy. Nie wyda winogron, choćby posadzić na niej szlachetne szczepy winorośli.


Paweł Kozacki OP - ur. 1965, prowincjał polskich dominikanów, duszpasterz, przez wiele lat redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". Mieszka w Warszawie (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Słabością i siłą

WYTRYCH

NIKT MNIE TEGO NIE UCZYŁ

WYJŚCIE ZE STREFY KOMFORTU

ASCEZA


komentarze



Facebook