Idiom Jana
Iz 49,1-6 Ps 139 Dz 13,22-26 Łk 1,57-66.80

Czasem mielibyśmy ochotę przerobić Ewangelię na jakąś prostą radę: „módl się więcej”, „zajmij się potrzebującymi”, „pogłębiaj swoją wiarę”… Niestety, na końcu każdego z tych skądinąd potrzebnych drogowskazów czyhają na nas pułapki. Modlitwa może się zamienić w dewocję, praca charytatywna w ucieczkę w aktywność, a duchowe poszukiwania w wygodny kwietyzm. Realizacja Ewangelii – czyli świętość – jest rodzajem idiomu, który niełatwo poddaje się opisom i którego nie nabywa się dzięki prostym receptom. Czy mogłoby być inaczej? Przecież w świecie stworzonym jest najdoskonalszym odblaskiem piękna Boga. Gdybyśmy mogli dokładnie opisać świętość, znaczyłoby to, że potrafimy zamknąć w słowach boską tajemnicę.

Po takim wstępie można pokusić się o kilka uwag na temat Jana Chrzciciela, największego między narodzonymi z niewiasty (por. Łk 7,28), przy okazji liturgicznego wspomnienia jego narodzin. Choć bowiem nigdy satysfakcjonująco nie przedstawimy świętości, nie wolno przestać jej tropić…

Co było sekretem Jana? Dlaczego potrafił tak wielu porwać i poprowadzić ku Bogu? Być może ujmowała w nim umiejętność połączenia radykalizmu z miłosierdziem. Był człowiekiem, którego stworzyła pustynia – typ odzienia (sierść wielbłądzia) i pożywienie (szarańcza) dobitnie o tym świadczą. Tacy ludzie zwykle fascynują, ale i budzą lęk. Jan jednak przyciąga tłumy, a jego nauka nie jest wezwaniem do odejścia na pustynię, ale raczej do świadczenia miłosierdzia: „Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni” (Łk 3,11). Przychodzącym nad Jordan celnikom mówi: „Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono” (Łk 3,13). Wybrane przez rodziców imię „Jahwe okazał miłosierdzie” (Johanan) nie było przypadkowe.

U poprzednika Jezusa uderza również połączenie autentyzmu z otwartością na nie swoje słowo. Wybór niebanalnej i podziwianej przez innych drogi nie wyhodował w nim ani krzty egocentryzmu, choć odzew, który spotyka, pozwalałby mu na wprowadzenie „kultu jednostki”. Jan chce być wyłącznie głosem, który poniesie do innych słowo będące Bożym darem. Chce stać się przezroczystym narzędziem, zniknąć za misją, którą otrzymał do wypełnienia.

Radykalizm i miłosierdzie, autentyzm i zdolność oddania się na służbę powierzonemu zadaniu… To tylko początek listy cech tego proroka, który miał zaszczyt bezpośrednio poprzedzić nadejście Zbawiciela świata. Niełatwo ją skompletować. Nie ma się jednak czemu dziwić, gdy pamiętamy, kogo zapowiadał.


Michał Paluch OP - ur. 1967, dominikanin, teolog, wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Polskiej Prowincji Dominikanów w Krakowie, regens Polskiej Prowincji Dominikanów. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Droga do jedności

Najlepsza cząstka

Pokorna zuchwałość

TAJEMNICA SPOTKANIA

Królewski gest


komentarze



Facebook