Paszporty braci kaznodziejów
Święty Dominik zdawał sobie sprawę z trudności, które czekają posłanych przez niego braci. Wiedział, że pierwszą reakcją hierarchii na wędrowne kaznodziejstwo, zdeklarowane ubóstwo i ducha nowej ewangelizacji, będzie proste pytanie: Kim wy w ogóle jesteście?

Spójrzmy na św. Jacka i na historię początków dominikanów polskich przez pryzmat dwóch prawie nieznanych średniowiecznych dokumentów. Są one swego rodzaju trzynastowiecznymi paszportami, które pozwalały przekroczyć granicę nieufności miejscowych władz kościelnych i świeckich. Zawierały jednak coś jeszcze. W każdym z nich możemy odnaleźć świadectwo najstarszej odpowiedzi na pytania, co stanowi o tożsamości brata kaznodziei oraz o jakim Zakonie Kaznodziejskim myślał św. Dominik.

Zaprezentowany tutaj tekst będzie jedynie krótkim szkicem, który – mam nadzieję – zainspiruje do własnych poszukiwań i zachęci do zapoznania się z szerszą literaturą 1.

Paszporty św. Dominika

Święty Dominik był człowiekiem przezornym i zdawał sobie sprawę z trudności, które czekają posłanych przez niego braci. Wiedział, że pierwszą reakcją, z którą się spotkają, będzie nie tyle entuzjazm ze strony miejscowego duchowieństwa, ile proste pytanie: Kim wy w ogóle jesteście? Wszak Zakon Kaznodziejski był prawdziwą nowością w Kościele i swoim sposobem działania znacząco odbiegał od ideałów i typu aktywności zakonów mniszych, takich jak cystersi czy benedyktyni. Wędrowne kaznodziejstwo, zdeklarowane ubóstwo i duch „nowej ewangelizacji” budziły wśród wiernych, a przede wszystkim wśród hierarchii liczne obawy i wątpliwości, ponieważ elementy te często charakteryzowały różne ruchy heretyckie. Dominik zatem jako człowiek przezorny, świadomy tych odmienności uzyskał dla swoich braci swego rodzaju paszporty opieczętowane przez samego papieża. Dokument ten, zwany bullą rekomendacyjną, znacząco różnił się od innych pism powstających w XIII–wiecznej Kurii Rzymskiej. Cechą charakterystyczną była jego uniwersalność, oznaczająca, że adresatami byli w przeważającej większości anonimowi arcybiskupi, biskupi i prałaci całego ówczesnego Kościoła. Paszport taki wyjaśniał charyzmat i powołanie zakonników i zawierał aprobatę Stolicy Apostolskiej oraz pozwolenie na prowadzenie misji głoszenia Słowa Bożego. Wreszcie kierował do hierarchów Kościoła prośbę i zalecenie przyjmowania zakonników w duchu miłości i udzielania im wsparcia. Aprobata papieska umożliwiała rozpoczęcie działalności duszpasterskiej, a nawet powstanie nowej fundacji.

Nie istniał jednak jeden formularz takiego paszportubulli, ale w zależności od potrzeb akcentowane były różne wymiary dominikańskiego powołania. Wspomnijmy tutaj tylko o czterech najczęściej wystawianych i używanych przy powstawaniu nowych klasztorów dominikańskich. Serię otwiera dokument papieża Honoriusza III Si personas religiosus z 11 II 1218 roku, w którym następca św. Piotra zachęca adresatów do przyjęcia braci Zakonu Kaznodziejskiego, których działalność koncentruje się na głoszeniu. Drugi formularz Dilecti filii, zastosowany po raz pierwszy 8 XII 1219 roku w wersji bolońskiej, wprowadza i rozwija motyw uniwersalności misji dominikańskiej oraz, inspirując się wyrażeniem pauperitatis titulum, które pochodziło z pierwszego typu bulli, ukazuje dominikanów jako tych, którzy podejmują życie w dobrowolnym ubóstwie. Trzeci formularz został wprowadzony w bulli Quoniam abundavit iniquitas z 6 V 1220 roku. Przez Honoriusza III był stosowany bardzo krótko. Już 2 II 1221 roku pojawił się czwarty formularz, który kopiowano najczęściej (ponad 16 razy). Rozpoczynał się słowami z Ewangelii wg św. Mateusza: Cum qui recipit prophetam in nomine prophete (10,41). Formularz ten zawierał nowy oryginalny dodatek, w którym przestrzegano biskupów przed fałszywymi kaznodziejami. Wszystkie przedstawione wyżej formularze powstały za pontyfikatu papieża Honoriusza III (1216–1227) i w niezmienionej formie wystawiane były dominikanom również przez dwóch jego następców: Grzegorza IX (1227–1241) i Innocentego IV (1243–1254).

Średniowieczne paszporty odnajdujemy obecnie w klasztorach zakonu św. Dominika w całej Europie. Dokumenty te zawsze były otaczane szczególną troską. W końcu to przecież właśnie one łamały pierwsze lody nieufności.

Paszporty św. Jacka

I w ten oto sposób dochodzimy do kwestii początków naszej słowiańskiej misji dominikańskiej. Możemy zadać następujące pytania: Czy św. Dominik zaopatrzył w taki paszport również św. Jacka, pierwszego dominikanina na ziemiach polskich? A jeśli tak, to który z formularzy przyniósł Jacek do Polski i o jakich cechach charyzmatu dominikańskiego mogli dowiedzieć się odbiorcy?

Trzeba zaznaczyć, że pytania te są bardzo trudne i dopiero od niedawna stanowią przedmiot zainteresowania historyków. Spróbujmy jednak zmierzyć się z nimi i rozpocznijmy od przyjrzenia się najstarszym źródłom. W zachowanych rękopisach XIV–wiecznego Żywota św. Jacka, pióra dominikanina krakowskiego lektora Stanisława, odnajdujemy niezwykle ważną dla nas informację na temat przybycia jego współbraci do Krakowa:

Pozostawiwszy tam [we Fryzaku – przyp. T.G.] brata Hermana, św. Jacek i Czesław przybyli do Krakowa, gdzie zostali przyjęci ze czcią przez kanoników, duchowieństwo i lud. Im to św. Jacek przedstawił dokumenty: papieski i biskupi pana Iwona, by bez zwlekania i sprzeciwu przekazano mu parafię św. Trójcy, gdzie teraz znajduje się konwent Braci Kaznodziejów.

Jacek zatem, przybywając do Krakowa, spotkał się nie tylko z serdecznym przyjęciem, ale również z wielką hojnością ze strony duchowieństwa. Jednak była ona możliwa dzięki odpowiednim aktom prawnym, według lektora Stanisława jeden z nich wystawiony został przez nieokreślonego papieża, a drugi przez biskupa Iwona. Bardzo prawdopodobne wydaje się, że wspominając te dokumenty, miał na myśli znany mu proces zakładania nowych konwentów, w ramach którego bulla rekomendacyjna poprzedzała wydanie stosownego dokumentu fundacyjnego. W takim razie biograf św. Jacka przywoływał konkretne dyplomy związane z fundacją krakowską. Jeśli chodzi o list biskupi, niewątpliwie miał na myśli dokument fundacyjny biskupa Iwona Odrowąża z 28 IX 1227 roku, który przechowywany jest do dzisiaj w archiwum dominikańskim w Krakowie. Problem natomiast pojawia się przy próbie identyfikacji wspomnianego przez Stanisława listu papieskiego, czyli naszego „paszportu św. Jacka”.grę bowiem wchodzą dwa, ściśle wiązane z początkami dominikanów polskich, dokumenty: jeden z 1221 wystawiony przez papieża Honoriusza III i drugi z 1227, pochodzący z kurii papieża Grzegorza IX.

Paszport duszpasterza (9 II 1221)

W latach 60. XX wieku zasłużony dominikański historyk Vladimir Koudelka OP wprowadził do obiegu naukowego pierwszą na naszych ziemiach bullę rekomendacyjną z dnia 9 II 1221 roku, wydaną zaledwie kilka dni po stworzeniu jej wzorca, czyli formularza Cum qui recipit prophetam. Wydana przez Honoriusza III długo przechowywana była w zbiorach klasztornych dominikanów wrocławskich (obecnie zaginiona). Według Koudelki, gdy w 1225 roku grupa dominikanów wyruszyła zakładać konwent we Wrocławiu, wzięła ją ze sobą, aby wylegitymować się przed tamtejszym ordynariuszem. Sugestia ta została podjęta i znalazła rozwinięcie w pracach Jana A. Spieża OP, który sformułował hipotezę, że być może Jacek i Czesław, wyposażeni w bullę rekomendacyjną Honoriusza III i zmierzający z Italii do Polski, rozdzielili się w drodze. Jacek poszedł prosto do Krakowa, gdzie oczekiwany przez biskupa Iwona, swego krewnego, protektora i w dużej mierze inspiratora osadzenia nowego zakonu w Polsce, nie potrzebował uwierzytelniającego pisma. Czesław natomiast wziął bullę ze sobą, by skorzystać z niej w staraniach o osiedlenie się i podjęcie pracy kaznodziejskiej w Pradze i we Wrocławiu, gdzie też ostatecznie spoczęła w archiwum konwentu. Propozycja wydaje się pod względem historycznym najbardziej prawdopodobna i zgodna z powszechnie przyjętą tezą historyków o przybyciu dominikanów do Polski w latach 1221–1222.

Jaki obraz dominikanina przekazuje pierwszy z paszportów św. Jacka? Honoriusz III rozpoczął swój dokument cytatem z Ewangelii wg św. Mateusza: „Kto przyjmuje proroka w imię proroka, nagrodę proroka otrzyma” (Mt 10,41). Opierając się na tych słowach, nie tylko potwierdził wiarygodność legitymujących się tym pismem, ale również zapewnił o nagrodzie, która z pewnością spotka biskupów, prałatów i innych duchownych, gdy tylko zdecydują się przyjąć braci kaznodziejów. Są oni – jak pisze dalej Honoriusz – całkowicie oddani głoszeniu słowa i to stanowi ich specyfikę. Ponadto niniejszy paszport potwierdzał również mandat kaznodziei oraz spowiedników. Papież, jakby domyślając się nieufności ze strony miejscowego duchowieństwa, mocno i wyraźnie, wielokrotnie podkreślił pozytywne strony współpracy duszpasterskiej. W końcowej części dokumentu ostrzega przed fałszywymi kaznodziejami: cechą wyróżniającą prawdziwych dominikanów miała być całkowita bezinteresowność w głoszeniu i widoczne ubóstwo głosiciela. Dominikanin zatem, według paszportu z 1221 roku, to kaznodzieja zaangażowany w szeroko pojętą posługę duszpasterską.

Paszport wojownika (26 VIII 1227)

Oprócz pisma z 1221 roku zachowała się też wydana sześć lat później bulla papieża Grzegorza IX z 26 VIII 1227 roku. Była wierną kopią pisma Quoniam abundavit iniquitas papieża Honoriusza III z 6 V 1220. Należy podkreślić, że jest ona najstarszym dokumentem w zbiorze dyplomów pergaminowych przechowywanych w Archiwum Polskiej Prowincji Dominikanów w Krakowie. Istnienie tego egzemplarza nie jest oczywiście dowodem na późniejsze powstanie klasztoru krakowskiego, ale świadczy raczej o chęci uregulowania jego statusu prawnego lub o nowych planach misyjnych Jacka i chęci założenia nowych klasztorów. Była na tyle cenna, że od początku należała do najważniejszych dokumentów i skarbów klasztornych. Stąd też nawet teraz, po prawie 800 latach, zachowała się w doskonałym stanie. Ponadto, jak wykazały ostatnie prace nad najstarszym biogramem św. Jacka, lektor Stanisław w przytoczonej na początku XIV–wiecznej relacji z przybycia dominikanów do Krakowa, mówiąc o liście papieskim, który przywiózł ze sobą pierwszy dominikanin, miał na myśli, nie tyle opisany wyżej „paszport” z 1221 roku, co właśnie bullę z 1227 roku. Świadomość wartości tego dokumentu wzrasta jeszcze bardziej, kiedy czytelnik zapozna się z jego treścią. Warto też wspomnieć o niezwykłej historii jej powstania.

Dnia 6 V 1220 roku kancelaria papieska wydała dominikanom całkowicie nowy typ „paszportu”, rozpoczynającego się od słów: „Ponieważ na świecie zapanowała nieprawość” (Mt 24,12). Choć kurialiści inspirowali się istniejącym już wcześniej dokumentami, bulla ta prezentowała całkowicie nowy obraz brata kaznodziei – jego misja głoszenia Słowa Bożego miała się bowiem realizować bowiem w walce z herezją. Ten oryginalny antyheretycki wydźwięk dokumentu papieskiego jest na tyle zagadkowy, że skłonił kilku najważniejszych badaczy dziejów zakonu do głębszego zastanowienia się nad genezą formularza. Skoncentrowano się na tym, z czyjej inspiracji powstał.

Znamy dwa egzemplarze tej bulli, które pochodzą z lat 1220 i 1221. Obecnie przechowywane są one w archiwum zakonnym w Barcelonie i według Simona Tugwella OP mogły znaleźć zastosowanie w procesie fundacji tamtejszego klasztoru. Nie jest również wykluczone, że sam św. Dominik mógł wyjść z inicjatywą wysłania swoich braci do Hiszpanii z ofertą pomocy w walce z herezją. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że przebywał w 1218 roku w Katalonii i z pewnością zauważył ogromny problem herezji w tamtejszym regionie. Warto zauważyć, że interesował się tą kwestią i stwierdzenie, że nie miał on nic wspólnego z powstaniem tej bulli, jest co najmniej mało prawdopodobne. Pobrzmiewa w nim charakterystyczna dla nowoczesnej historiografii dominikańskiej tendencja oddzielania Dominika i pierwotnego ideału zakonnego od aktywności typu inkwizycyjnego. Prawdę mówiąc, jest to tendencja tyleż cenna przez rozprawienie się z „czarnym stereotypem” dominikaninainkwizytora, co balansująca na krawędzi ahistoryzmu. Dominik był wszak dzieckiem swego czasu, w herezji widział wroga i szukał sposobów na jego pokonanie. Przyjęcie bulli wskazującej braciom zadanie zniszczenia i wykorzenienia herezji jako zarazy w zupełności mieściło się w charyzmacie zakonnym. Nie było jeszcze inkwizycji papieskiej z aparatem przymusu – którego skala i tak była daleko mniejsza, niż się to wydaje nowożytnym historykom. Trzeba także przypomnieć, że Dominik rozwijał ideał swego zakonu w stałym kontakcie z Kurią Rzymską. Jest wręcz niemożliwe, by nowa bulla została wydana bez wcześniejszej konsultacji papieża lub kogoś z jego najbliższego otoczenia z Dominikiem. Na korzyść tej opinii przemawia również wydarzenie, które miało miejsce niecały tydzień później (12 V 1220 roku). Wtedy to papież uczynił Dominika odpowiedzialnym za małą grupę zakonników (nie byli to dominikanie), powołanych do walki z herezją w Lombardii. Gdyby i to stało się bez jego woli, to w dobrze układających się relacjach Dominika z Kurią mielibyśmy oto drugi arbitralny akt Stolicy Apostolskiej wobec jego osoby – wyjątkowy i później już niepowtórzony. Trudno w to uwierzyć. Jeśli nawet nie Dominik zaproponował antyheretycki wydźwięk nowego formularza, to nie był mu także przeciwny.

Jeśli chodzi o treść, to pod względem wielkości i struktury bulla wydana przez Grzegorza IX podobna jest do wyżej omówionego „paszportu” Honoriusza III z 1221 roku. Celem obu dokumentów było przełamanie nieufności i otwarcie nowych przestrzeni dla działalności dominikańskiej. W tym miejscu kończą się jednak ich podobieństwa. Łagodny i optymistyczny wydźwięk pierwszego dokumentu w drugim zostaje zastąpiony nową retoryką, silnie przemawiającą do wyobraźni czytelnika. Bulla wrocławska z 1221 roku była swego rodzaju propozycją i zachętą do otwartości na braci dominikanów. Bulla Grzegorza zaś nie tylko przekonuje do ich przyjęcia, ale wręcz przedstawia kaznodziejów jako jedyny ratunek dla chylącego się ku upadkowi świata. Na początku zatem papież roztacza sugestywny obraz czasów ostatecznych, który przepełniony jest niepokojem, i ostrzega przed „osłabieniem miłości”. W tych to czasach – jak pisze – Bóg wzbudził w Kościele nowy zakon braci kaznodziejów, których zadaniem jest „walka z herezją i wykorzenienie śmiertelnej zarazy”. Dominikanin, według tego pisma, to nie tylko kaznodzieja, który buduje słowem i formuje wiernych, ale również bojownik w walce o czystość wiary. Dobrowolne zaś ubóstwo ma na celu nie tylko potwierdzenie autentyczność misji, ale staje się bronią przeciwko herezji. To zupełnie nowy sposób podejścia do kwestii głoszenia i szerzenia wiary.

 I taki oto właśnie dokument przedstawił Jacek biskupowi krakowskiemu i jego kanonikom. Jaka była reakcja ze strony środowiska krakowskiego? Trudno jest odgadnąć. Wiemy natomiast, że w 1227 roku dominikanie uzyskali oficjalne potwierdzenie własności klasztoru krakowskiego, powstały nowe placówki, a niedługo potem rozpoczęły się misje na wschodzie Europy, a nawet – jak podają XVII–wieczni historiografowie – w Chinach.

W poszukiwaniu tego, co należy do Chrystusa

W drugim paszporcie papież dodał jeszcze jedno precyzyjne określenie charyzmatu dominikańskiego. Bracia dominikanie „szukają nie tego, co ich, ale tego, co należy do Chrystusa” (qui non quae sua sunt sed quae Christi quaerentes). Pozostaje potraktować papieskie słowa jako wyzwanie. Z pewnością zrealizował je św. Jacek, czego najlepszym świadectwem i dowodem jest dzieło, które trwa na naszych ziemiach już prawie 800 lat.

 

1 Wybrana literatura: P. Kielar, Początki Zakonu Dominikańskiego w Polsce, w: „Nasza Przeszłość” 39 (1973); J. Kłoczowski, Zakon Braci Kaznodziejów w Polsce 1222–1972, Poznań 1972; L. Canetti, Domenico e gli eretici, w: Storia ereticale e antiereticale del medioevo, (red.) G.G. Merlo, Torre Pellice 1997; Bernardi Guidonis Scripta de Sancto Dominico, (red.) S. Tugwell, Roma 1998; Dominikanie w środkowej Europie w XIIIXV wieku, (red.) J. Kłoczowski, J.A. Spież OP, Poznań 2002; Początki klasztoru w Gdańsku na tle najstarszych fundacji dominikańskich, w: Dominikanie, GdańskPolskaEuropa, [Materiały z konferencji międzynarodowej pt.: Gdańskie i europejskie dziedzictwo Zakonu Dominikanów w dziejach Gdańska, 9–10 V 2002], (red.) D. Dekański, A. Gołembnik, M. Grubka OP, Gdańsk 2003; A. Dekański, Początki zakonu dominikańskiego prowincji polskoczeskiej, Gdańsk 1999; J. A. Spież, Św. Jacek we Fryzaku, w: Polonia Minor Medii Aevi, KrakówKrosno 2003; J. Woroniecki, Św. Jacek i wprowadzenie Zakonu Kaznodziejskiego do Polski, Katowice 1947 (wznowienie w czerwcu 2007); T. Gałuszka, M. Zdanek, „Krakowskie” bulle rekomendacyjne Grzegorza IX a początki dominikanów polskich, w: „Studia Źródłoznawcze” 44 (2007); Św. Jacek Odrowąż – Studia i źródła, (Studia i źródła Dominikańskiego Instytutu Historycznego w Krakowie, t. 2), red. M. Zdanek [w druku].


Tomasz Gałuszka OP - ur. 1978, dominikanin, dr hab. historii, dyrektor Dominikańskiego Instytutu Historycznego, wicedyrektor Instytutu Historii oraz kierownik Katedry Historii Starożytnej i Średniowiecznej UPJPII, sekretarz Międzynarodowej Komisji Studiów nad Chrześcijaństwem Polskiej Akademii Umiejętności, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego oo. Dominikanów, autor kilku książek, m.in. Inkwizytor też człowiek i Badania nad Biblią w XIII wieku, oraz kilkudziesięciu artykułów naukowych. Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

MĘCZENNIK NAUKI

KIM NIE BYŁ ŚWIĘTY DOMINIK

TATUAŻ ZE ŚW. TOMASZEM

Przedsionki Pana Boga

SERCE W ZGLISZCZACH


komentarze



Facebook