Bukiet

Markowi Jańskiemu

Oczywiście, że poeta czy prorok może zobaczyć sens życia w jednej sekundzie, w ziarenku piasku, ale dla mnie, człowieka, który wszystko roztrwonił i nie potrafił nic dojrzeć pod powłoką zdarzeń, to jest pewien wyczyn.

Odwinąłem kwiaty z papieru. Dwadzieścia sześć róż. Dwadzieścia sześć lat naszego małżeństwa. Z czego pięć lat można by nazwać jasnymi, pomimo że były w nich dni koszmarne. A reszta? Lepiej gdyby ich nie było. Kwiaciarka, szykując bukiet, uśmiechała się porozumiewawczo. Jakby chciała dać do zrozumienia, że opanowała sztukę symboli. Przypominała trochę wróżkę, która doskonale wie, po co do niej przyszedłem – a może były to zwykłe uśmiechy przekupki, która zachwalałaby mój wybór bez względu na to, na co bym się zdecydował. Zadzwoniłem do drzwi. Po chwili usłyszałem kroki Patrycji. Opuściłem głowę, ale czułem, że wyjrzała przez judasza.

– Co się stało? Zapomniałeś kluczy?

Każde z nas samo otwierało drzwi do domu. W ten sposób minimalizowaliśmy kontakty. Chciałem, bardzo dziś chciałem, żeby to ona je otworzyła. Klucze miałem w kieszeni. Nic nie powiedziałem, tylko podałem jej róże. Uniosła brwi w zdziwieniu.

– To dla mnie?

– Tak…

– Dziękuję… Mówiłeś, że będziesz późno…

Nie mogła wypaść z roli i zapytać ot, tak po prostu, dlaczego dostaje (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jan Grzegorczyk - pisarz, w latach 1982-2011 roku redaktor miesięcznika "W drodze". Wydał m.in. "Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie", pięcioksiąg "Przypadki księdza Grosera", opowiadania "Niebo dla akrobaty", powieści "Chaszcze i Puszczyk". Jego ostatnią książką jest Święty i błazen, rozmowa z Janem Górą, która jest swoistym testamentem ojca Jana. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Nieszczęście nad nieszczęściami

Przeczucie

Sejf

Dzieje Abrahama Wyrwikufla (II)

Bóg stworzył słońce i księży


komentarze



Facebook