Archwium > Numer 406 (06/2007) > Felietony > Anonimowe autorytety

Anonimowe autorytety

W wielu badaniach socjologicznych pojawia się zdanie, że młodzież nie ma dzisiaj żadnych autorytetów. Do ich odrzucenia namawia nas zresztą duża część współczesnej kultury, która mówi: bądź niezależny, nie słuchaj innych, bądź wolny. Czy jest to jednak możliwe? Czy możemy obejść się bez autorytetów? Otóż żaden człowiek nie jest na tyle doskonały i samowystarczalny, by mógł funkcjonować w życiu bez żadnych drogowskazów, punktów odniesienia. Żaden człowiek nie jest dla siebie autorytetem we wszystkich dziedzinach. Jest to po prostu niemożliwe. Jeśli więc człowiek mówi, że nie ma żadnych autorytetów, to można być niemal pewnym, że ulega wpływowi tzw. anonimowych autorytetów. Mechanizm ich funkcjonowania opisał już w 1941 roku wybitny psycholog społeczny Erich Fromm w głośnej książce Ucieczka od wolności.

Fromm twierdził, że czasy współczesne uwolniły człowieka od tradycyjnych punktów odniesienia, takich jak Kościół czy rodzina, a w zamian dały mu złudzenie pełnej autonomii i niezależności. Fromm podkreśla jednak, że jest to iluzja, gdyż miejsce oficjalnych autorytetów zajęły autorytety anonimowe, które dając człowiekowi złudzenie, że dokonuje swoich wyborów samodzielnie – w rzeczywistości mu te wybory podsuwają, a niekiedy nawet narzucają. Do najbardziej rozpowszechnionych dziś anonimowych autorytetów naukowiec zaliczył m.in. środki masowego przekazu, opinię publiczną, szeroko rozumianą naukę, zwłaszcza psychoanalizę, oraz reklamę.


Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Grzegorz Górny - ur. 1969, redaktor naczelny kwartalnika "Fronda", publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Wiara kontra katecheza

Między Konstantynem a Benedyktem

Modlitwa papieża i "niezbawiony aktywizm"

Cud

Nowa nadzieja jedności


komentarze



Facebook