O przyjaźni
Dz 15,1-2.22-29 Ps 67 Ap 21,10-14.22-23 J 14,23-29

Kim byłbym, gdyby nie moi rodzice, moje rodzeństwo, moi przyjaciele? Czy byłbym tym samym człowiekiem, gdyby to byli inni ludzie? Kim stałbym się, gdybym nie zaprzyjaźnił się z Tomkiem, ale z innym człowiekiem? A co dopiero małżeństwo? Łatwo jest sobie wyobrazić, że poślubiając tę, a nie inną osobę, określamy także w jakiś sposób siebie. Jeżeli byłaby to inna kobieta, kim innym stałby się mąż. Jeśli byłby to inny mężczyzna, nie tylko historia życia potoczyłaby się inaczej. Kim innym stałaby się także żona. Bliscy i ważni dla nas ludzie nie pozostają na zewnątrz naszego życia i naszej osobowości. W pewnym sensie wnikają, wchodzą w nas samych.

Dzisiejsza Ewangelia mówi o przyjaźni z Jezusem i o tym, w jaki sposób ma ona kształtować życie chrześcijanina. „Jeżeli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę”. Prawdziwa przyjaźń z Jezusem prowadzi do „zachowywania nauki”. „Zachowywanie nauki” umacnia przyjaźń i jest jej świadectwem. Trudno powiedzieć, co jest pierwsze w doświadczeniu konkretnego człowieka. Czy najpierw ma miejsce nawrócenie religijne a później poprawa życia, czy najpierw dokonuje się poprawa życia a później odkrycie i pogłębienie wiary. Jakkolwiek by było, widać wyraźnie, że wiara i moralność złączone są ze sobą jak dwie strony medalu. Wiara pojęta jako przyjaźń z Jezusem, przyjaźń, która wiele dla nas znaczy, kształtuje z głębi serca to, kim jesteśmy, a fałsz zapewnień o przyjaźni z Jezusem przy jednoczesnym złym postępowaniu jest wyraźnie widoczny.

Nie oznacza to, rzecz jasna, że jesteśmy od razu święci i moralnie bez zarzutu, a pokusy nie mają do nas dostępu. To, co powiedziano wyżej o przyjaźni z Bogiem, oznacza początek albo co najwyżej środek naszej drogi wiary. Jednak w logice chrześcijańskiej wiary przyjaźń jest pierwsza. Pamiętam jedną z opowieści Ojców Pustyni na temat pokus. Młody mnich przyszedł do starszego i zapytał, co ma zrobić, bo bardzo dokuczają mu myśli i pokusy, których nie może się pozbyć. Zdaje się, że jedli wówczas zupę, bo odpowiedź brzmiała: „Zobacz, gdy jesz zupę, a jest ona gorąca, to wtedy muchy do niej nie wchodzą. Muchy wchodzą do zupy, gdy ona wystygnie”. Jeśli jest przyjaźń, znajdzie się siła i światło do zachowywania nauki. Zachowywanie nauki sprawdzi przyjaźń.


Grzegorz Chrzanowski OP - ur. 1965, dominikanin. Wykładowca filozofii w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów oraz na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

TRZEBA GROMADZIĆ

Coś całkiem zwyczajnego

Godzina przyjścia Pana

WIELKOŚĆ CZŁOWIEKA

Dlaczego Bóg nie jest wszechmocny?


komentarze



Facebook