Błogosławieństwo wiary
Dz 5,12-16 Ps 118 Ap 1,9-11a.12-13.17-19 J 20,19-31

„Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Błogosławieństwo, które zostało wypowiedziane przez Jezusa w związku z tym, że niewierny Tomasz zwątpił, mówi nam, że z jakiegoś powodu wiara jest dla nas dobrem. W pierwszej chwili myślimy prawdopodobnie, że takim dobrem, które osiągamy dzięki wierze i które czyni nas szczęśliwymi i błogosławionymi, jest nasze dobre życie. Kto na serio wierzy w Boga, ten także dba o etyczną stronę życia – stara się stosować Ewangelię w codzienności. To na pewno jest jakaś wartość, ale nie jedyna.   Spróbujmy zobaczyć, jakim jeszcze dobrem obdarza nas wiara. Jezus mówi do Tomasza: „Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś”. Któż z nas nie czuje podobnie jak Tomasz! W sprawach takiej wagi, jak wiara, chciałoby się więcej pewności. Tymczasem do nas, wyobraźmy to sobie, Jezus mówi: „Wy nie widzieliście, ale uwierzycie. A gdy uwierzycie, dzięki waszej wierze zobaczycie coś więcej”. Dobrze jest wierzyć, ponieważ wiara jest wydłużeniem spojrzenia, pozwala dostrzec głębszy wymiar życia.

Gdy staramy się zrozumieć, czym jest wiara, łatwo spostrzegamy jej dwie cechy: z jednej strony jest ona wiedzą na temat tego, co nie jest nam dane bezpośrednio w doświadczeniu, z drugiej jest to wiedza oparta na zaufaniu do świadka. Poprzez zaufanie, którym obdarzam innego człowieka, biorę udział w jego wiedzy. I dotyczy to zarówno kupowania lekarstw w aptece, jak i wiary w Boga. Ufam kompetencjom farmaceuty, czy może jeszcze bardziej samego lekarza przepisującego antybiotyk, ufam wiedzy księdza i jego znajomości Ewangelii.

Podobnie ma się sprawa z błogosławieństwem wiary. Możemy spojrzeć na nią jako na uczestnictwo w wiedzy Jezusa. Tym bardziej że Jezus wypowiada błogosławieństwo niedługo po zmartwychwstaniu. W tym kontekście nasza wiara w zmartwychwstałego, pomimo wszystkich swoich niedoskonałości, jest jednak próbą wejrzenia w rzeczywistość nadprzyrodzoną, poznania Boga. Jest poleganiem na Jezusie, tak jak św. Jan, który opierał się na piersi Mistrza podczas ostatniej wieczerzy. Oczywiście nasza wiara jest w stanie uchwycić niewiele z relacji poznania i miłości, które są życiem Pana Boga, ale zawsze jest to coś. To tak jak z Zacheuszem, który wszedł na drzewo. Coś się dzieje, jakiś gwar, tłum zasłania. Z drzewa będę widział lepiej.


Grzegorz Chrzanowski OP - ur. 1965, dominikanin. Wykładowca filozofii w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów oraz na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

MĘDRCY ZE WSCHODU

Nienawiść dla miłości

WŁADZA STĄPANIA PO WĘŻACH I SKORPIONACH

ZWYKŁE - NIEZWYKŁE

TRZEBA GROMADZIĆ


komentarze



Facebook